poniedziałek, 30 czerwca 2014

Motywacja bez granic - o tym, jak spiąć pośladki

Autor: Nikodem Marszałek
Tytuł: Motywacja bez granic
Wydawnictwo: Złote Myśli
Ocena: najlepsze - warto - przeciętne - nie warto


 

Krótko o książce: 
Jak często zastanawiałeś się, skąd milionerzy czerpią siłę, by osiągnąć sukces? Jak często próbowałeś podjąć się realizacji postawionych sobie celów i jak często kończyło się to fiaskiem? Klucz do rozwiązania problemów leży w motywacji. Ta skromna pozycja pokaże Ci, co zrobić, aby ruszyć z miejsca, jakie nawyki sobie wyrobić, a nawet - jak stworzyć sprzyjające budowaniu piramidy sukcesów otoczenie.


Do owej pozycji Fenko podchodziła ze sceptycyzmem właściwym tylko fenkom. Pan Nikodem nie jest jej bowiem znany jako człowiek wielkiego sukcesu i nie jawi się takoż w owej książce. Jak ktoś taki może motywować, skoro nie ma osiągnięć roztrąbionych na całą Polskę? Cóż, Fenko musi przyznać (jakkolwiek mało czytała książek o motywacji), że ta musi być jedną z owych wartych uwagi.

Po pierwsze, wyżej wspomniany autor całkiem szeroko przedstawia swoje życie - najpierw jako pasmo niepowodzeń i biznesowych upadków, a później jako długą, aczkolwiek prowadzącą wprost do celu, drogę człowieka, który potrafił osiągnąć, co chciał. Wystarczyło trochę samozaparcia. Nieważne, że znajomi szydzą, prawda? Chcesz, to bierzesz. Samo życie.

Po drugie, książeczka (bo rozmiarów naprawdę niewielkich) obfituje w historyjki o życiu sławnych ludzi lub po prostu tych, z którymi pan Marszałek zetknął się w swoim życiu, a których uznał za godnych uwagi. To naprawdę inspirujące posunięcie. Od nędzy do pieniędzy, od zera do bohatera - każdy wie, o co kaman.

Po historyjkach przychodzi czas na zadania do wykonania i tę część Fenko ulubiła sobie najbardziej. Nie ma nic przyjemniejszego niż jakiś challenge do osiągnięcia, c'nie? Fenko zaznaczyła mnóstwo stron z zadaniami, które zamierza w najbliższym czasie zrealizować. Może się z Wami podzieli. Kto wie.

A teraz coś, co poruszyło twarde serduszko Waszej królowej: zestawienie potrzeb fizjologicznej i samorealizacji. Dobra, nie śmiać się, może głupio brzmi, ale jak zapada w pamięć!
Otóż, człowiek tonący (potrzeba fizjologiczna) robi wszystko, by przetrwać. Ostatecznie nie ma innego wyjścia. Tonący brzytwy się chwyta i te sprawy. Jeśli się chce cokolwiek w życiu osiągnąć, to najpierw trzeba w ogóle żyć, czy nie tak?
Z kolei człowiek, który ma możliwość rozwinięcia swojego talentu (potrzeba samorealizacji), nie robi nic. Dlaczego? Czy to przerasta jego możliwości? Czy wydostanie się z wodnych kipieli jest rzeczą łatwiejszą niż, dajmy na to, walnięcie obrazu czy dwóch albo zaprojektowanie chałupki? Fenko sądzi, że nie. Bo walcząc z ową kipielą można przegrać to, co najważniejsze. A walcząc ze sobą - w najgorszym wypadku nie osiągnąć sukcesu.

I jeszcze cegiełka:

Możesz mieć w życiu wszystko, czego pragniesz, jeżeli pomożesz wystarczającej liczbie ludzi osiągnąć to, czego oni pragną
Zig Ziglar

Autor powyższego cytatu jest czymś w rodzaju guru dla pana Nikodema, toteż często się w Motywacji bez granic pojawia. A z jego słów wychodzi jedna prosta zasada, którą pan Marszałek podkreśla w swojej pracy: w dążeniu do celów skupiaj się nie tylko na swoich potrzebach, ale również na cudzych.

Co się Fenko spodobało, to wiele przykładów opartych na Chrystusie. Autor podszedł do Jezusa z czysto historycznego punktu widzenia, a Fenko, choć ni w ząb nie mogła dojść, czy jest wierzący, czy też nie, potwierdza - przykłady trafne.

Fenko jest panną czepialską, więc pasuje coś skrytykować. Dobra, można się przyczepić, że zadań mogłoby być więcej. Bardziej efektywne. Różnorodne. Lepsza organizacja. No i Fenko marzy o poradniku motywacyjnym grubości Biblii, ale nie wymagajmy zbyt wiele, tak?

Tę pozycję można pochłonąć w jeden wieczór, aczkolwiek Fenko uważa to za błąd. Motywację powinno się budować każdego dnia - a więc polecam jeden rozdział na dobry początek dzionka, co by przez resztę dnia móc zrealizować zawarte w książeczce zadania.