czwartek, 31 lipca 2014

Fenko pyta: wywiad z A.M. Chaudière

Fenko postanowiła przeprowadzić swój pierwszy wywiad. Jej ofiarą padła A.M. Chaudière, autorka Niewolnicy, której recenzję znajdziecie TUTAJ. Co by wtajemniczyć niewtajemniczonych, Fenko przybliży Wam kilka faktów z życia owej osóbki:

A.M. Chaudière mieszka w Rzeszowie (z czego Fenko po cichu się podśmiechuje, bo może kiedyś zdarzy się, że wpadną na siebie na ulicy albo w Empiku i nawet się nie zorientują - Fenko studiuje w tym zacnym mieście, gdyby kto pytał). Jak sama mówi, jej wykształcenie nie jest związane z pisaniem, a praca nie ma nic wspólnego z wykształceniem. No, to ciekawe, bo autoreczka pracuje w przedszkolu (tu Fenko robi wielkie oczy i zastanawia się, jak to się ma do scen erotycznych w Niewolnicy, he-he...). W pisaniu wspierają ją wszyscy po trosze - domownicy, przyjaciele, blogerzy i koledzy po fachu. Fenko chciała koniecznie wiedzieć, co tak właściwie pisarze robią poza pisaniem (tak żeby się na przyszłość wpasować w rzeczywistość) - i dowiedziała się, że A.M. Chaudière szyje ubranka dla lalki (tak, Fenko też nie rozumie, ale nie naciskała, bo wiecie - artyści i ich szaleństwa), rysuje mapy do drugiej części Niewolnicy i - uwaga - upija jedną nieletnią poetkę. Niedobrym winem na dodatek. Dobra, to ostatnie wykreślamy, żeby się opieka społeczna nie przyczepiła, bo upijać to jeszcze pół biedy, ale żeby przynajmniej dobre było...

Fenko: Królowa zaspokoiła ciekawość na temat życia prywatnego osóbki powyższej, a teraz przechodzi do pytań. Pierwsze i podstawowe - czy A.M. Chaudière to prawdziwe nazwisko, czy pseudonim? Bo różne się dziwy zdarzają, ale z takim Fenko się jeszcze nie spotkała!

A.M. Chaudière: Pseudonim! Wziął się z nazwiska i mojego niezdecydowania - dwa miasta, dwa nazwiska (panieńskie i obecne), dwa odrębne grona znajomych... A zatem, pseudonim, żeby czytali dla samej książki, a nie dla mnie.

Fenko: Zacnie! Czy to oznacza, że co poniektórzy Twoi znajomi nie wiedzą, że to Ty jesteś autorką Niewolnicy? Inaczej chyba pseudonim nie byłby konieczny?

A.M. Chaudière: Pewnie nie wiedzą. Chyba że spojrzą na tył okładki, jestem tam trochę podobna do siebie (śmieszek). Ja napisałam i "postawiłam się" na półki, że tak to określę. Jeśli ktoś wychwyci i kupi, to super. Jeśli przeczyta i się spodoba, to jeszcze lepiej. Ale żeby się specjalnie chwalić - bo ja wydałam książkę - to nie.

Fenko: To mnie zaskoczyłaś! No dobra, a teraz standardowy standard: co było inspiracją do napisania Niewolnicy? Jakaś książka albo film? I skąd w ogóle pomysł niewolnictwa?

A.M. Chaudière: Standard, racja! (znowu śmieszek) Inspiracja nieustanna, najlepsza, to życie. Wzloty, upadki, ludzie - wszystko. A pomysł rzeczywiście z innej książki, inspiracją była Trylogia Czarnego Maga, autorstwa Canavan. Jest kilka niezamierzonych podobieństw, fani Canavan wychwytują, ja już ich wskazać nie potrafię, bo popełniałam je nieświadomie. Jasne, Niewolnica jest niedopracowana, bo to debiut, ale jeśli by tak czekać dłużej i poprawiać, to nigdy by nic człowiek nie wydał. Teraz to wszystko ewoluuje - będzie inna część, inny problem i wątki. Może lepiej. Zobaczymy.

Fenko: A ilu części Niewolnicy planujesz się dorobić?

A.M. Chaudière: Trzech.

Fenko: Okej, to już na czymś stoimy: będzie trylogia, Czytacze! A możesz zdradzić, czego mamy się spodziewać w kontynuacji - oczywiście bez wielkich spojlerów - i czy na zakończenie całości będzie jakieś niespodziewane bum?

A.M. Chaudière: Ja bym powiedziała, że niespodziewanie może być w dwójce. Reszta jest elastyczna - plan mam, ale kto wie, co mi wpadnie do głowy?

Fenko: Królową interesują trupy, a więc - możemy oczekiwać, że pojawi się jakaś postać, którą z rozmachem ukatrupiłaś w jedynce, czy raczej bez nekromancji?

A.M. Chaudière: Nie, nie! Nie wskrzeszę nikogo z jedynki, ale pojawią się nowe postaci. Po co zabijać, żeby potem ożywiać? To nudne i każdy tak robi.

Fenko: A teraz coś o Arinie, głównej bohaterce. Dlaczego wybrałaś, bądź co bądź, tak słabą postać? Beksy raczej nieczęsto podkręcają akcję?

A.M. Chaudière: Bo mnie nudzą te wszystkie schematy. Główna bohaterka - lat 17, jakiś życiowy problem i nieprzeciętnie odważny charakter, bunt i tak dalej. Po co? Niech Arina będzie taka - inna. W N2 akcję podzielę na dwóch bohaterów. Bo znów - dlaczego główny musi być tylko jeden?

Fenko: A teraz wybiegnijmy w przyszłość (wróżkowanie na ekranie). Co będzie, kiedy już całość Niewolnicy ukaże się drukiem? Masz nowe pomysły, które zamierzasz zrealizować?

A.M. Chaudière: Jakieś pomysły mam, ale nie nieskończone. I pewnie coś napiszę, lubię to i mam zamiar robić coraz lepiej. A ile tego będzie - nie wiem. Z pewnością nie stworzę żadnego tasiemca ani kolejnej trylogii.

Fenko: Uważasz, że pisarstwo to jest to, czym będziesz się zajmowała? Pokochałaś je tak na całe życie?

A.M. Chaudière: Kocham pisać, tak. Ale to nie znaczy, że będę to robić do śmierci. Może nawet bym chciała. I jeśli będę miała pomysły, to czemu nie? Ale niczego nie zakładam.

Fenko: Podejrzewałam, że przygodę z pisaniem rozpoczęłaś już wcześniej, dlatego chciałam wiedzieć, czy przed Niewolnicą powstało coś innego i dlaczego nie ukazało się drukiem?
A.M. Chaudière: Bo napisałam i potem stwierdziłam, że jest głupie. Tak, napisałam. Opowiadania w szkole, pamiętniki - normalne. Potem, może cztery lata temu, dłuższy tekst, który w przeliczeniu na książkę miałby może jakieś 600 stron - o wampirach. Ach, ta fascynacja! Ale to schemat, jakich teraz wiele. O miłości, między innymi. Makabrycznie niedopracowane. Chociaż dałam do oceny wydawnictwu i przeszkód nie widzieli (bo kiedy je niby widzą). No, ale doszłam do wniosku, że to głupie. Odłożyłam pisanie i czytałam, czytałam, czytałam. I napisałam plan Niewolnicy.

Fenko: A czy przed wydaniem Niewolnicy miałaś opory? Pojawiały się wątpliwości, że to jednak nie to?

A.M. Chaudière: Jasne, wątpliwości zawsze są. Ale jak nie to, to co? Im dłużej się zastanawiasz, sprawdzasz, czytasz, tym mniej Ci się podoba. Można poprawiać w nieskończoność, a często okazuje się, że pierwsze pomysły sa najfajniejsze. Takie ryzyko: wydam i się spodoba - bądź się nie spodoba, a ja będę pisać dalej, może co innego. Ale przynajmniej będę wiedzieć.

Fenko: A co w czasie pisania? Borykałaś się z jakimiś problemami, z blokadami pisarskimi, nie mogłaś przebrnąć przez niektóre sceny, czy raczej było to pisanie nad wyraz łatwe? (Fenko pyta przez wzgląd na cykl Pisadło i własną blokadę).

A.M. Chaudière: Jedynka poszła łatwo. Pewnie, nie pisałam cały czas, nad niektórymi rzeczami zastanawiałam się dłużej, jak napisać, co napisać. Miałam jednak więcej czasu, niż mam teraz. To tutaj, w dwójce, jest więcej problemów. Stoję w połowie i wiem, co pisać dalej, ale powtarzam sobie: jeszcze czas, za chwilę. Część druga stawia trzy razy większe wymagania. Już nie będę debiutantem, zatem muszę to zrobić najlepiej, jak potrafię.

Fenko: Jest presja! A teraz słówko na koniec - co poradziłabyś przyszłym młodym pisarzom, tym, którzy próbują, debiutują albo są krok dalej?

A.M. Chaudière: Żeby się nie poddawali! Jak już się coś zaczyna, należy to skończyć i zrobić dobrze. Warto robić to, co się kocha, oczywiście po drodze się udoskonalając, biorąc pod uwagę błędy i poprawiając je, patrząc na rady innych. Ale przede wszystkim być sobą. I działać.

Fenko: Dzięki Ci wielkie, składam ukłony! (podobno to Fenko jest Królową, ale czasem trzeba sie ukorzyć). A teraz na osłodę dnia codziennego, zerknijcie na domową biblioteczkę A.M. Chaudière:


Tak mniej więcej 7 egzemplarzy pokrywa się z tym, co i Fenko ma u siebie. Ha!