czwartek, 3 lipca 2014

Jestem (a potem mnie nie ma) - o przemijaniu

Autor: Ryszard Szociński 
Tytuł: Jestem
Wydawnictwo: Carpathia
Ocena: najlepsze - warto - przeciętne - nie warto
POEZJA

Słowem wstępu: Fenko lubi wiersze. Kocha je. (Boże, dzięki Ci za poezję, to coś pięknego). Ale wymaga od nich tyle samo (jeśli nie więcej), co od prozy. Dlatego jeśli szukacie w tym tytule iście Mickiewiczowskich zagrań, to sobie odpuśćcie. To pozycja dobra dla zbieraczy polskich przeciętności tudzież miłośników bieszczadzkich autorów. Reszta - kontynuować poszukiwania.


Powyższy tomik fenkowa mama dostała od samego autora – na pierwszej stronie widnieje zamaszysty podpis. Piękna pamiątka - Fenko zacznie takie kolekcjonować - i to chyba jedyny powód, dla którego ta pozycja nie zostanie przekazana dalej, innemu czytaczowi.

Pan Ryszard mieszka w Bieszczadach, które stały się jego domem i inspiracją. Ma w dorobku kilka tomików (o ile dobrze Fenko policzyła) i garstkę nagród. Fenko poczuła się zachęcona, w końcu nasz rodak, a jak dostał wyróżnienie, to można dumnie wypiąć pierś. No to wzięła się za czytanie.

Mozolnie szło – po troszkę, z długimi przerwami. Bo, niestety, choć tomik szczupły jak młoda anorektyczka (co w tym przypadku jest zaletą), nie jest to poezja najwyższych lotów. Fenko nie twierdzi, że wyznacznikiem pięknej poezji są rymy i równa ilość sylab w każdym wersie (choć nadaje to słodką rytmiczność, trzeba przyznać), ale jednak białe wiersze, a zwłaszcza zgrupowanie ich jeden obok drugiego, dają wrażenie nieco niedopracowanej prozy poetyckiej. Niedopracowanej, podkreślam z żalem. Trudno doszukiwać się tu jakichś głębokich przesłań, które w lepszych dziełach można wyciągnąć niemal z każdego wersu (byle znać symbolikę - której tu prawie nie ma). W oczy uderza tematyka – wciąż przemijanie, wciąż Bóg, wciąż starość. Przemijanie to generalnie szalenie ciekawy motyw – ale tutaj niezbyt ciekawie ujęty. Niestety.

Osobiście Fenko uważa, że jest wielu polskich poetów – debiutantów-żółtodziobów albo sprawdzonych już amatorów, chociażby tych z beja – którzy zasługiwaliby bardziej na wydanie swojego tomiku.
Fenko aprobuje natomiast fakt, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią pożytkować czas w tak zacny sposób: pisząc wiersze. Cóż, trzeba przyznać, że w XXI wieku nie opiewa się jak Polska długa i szeroka tych, co się parają poezją (tylko jakieś Rowlingi i Collinsy). Poezja ma mało świetlaną przyszłość. A jeszcze mniej świetlaną – teraźniejszość. Dlatego podziękowania dla tych, którzy podtrzymują ją przy życiu (jakiejkolwiek jakości by ona nie była).

W sumie znalazły się cztery wiersze, które Fenko sobie w mniej lub większym stopniu upodobała. Cztery. Kurczę, mało. Fenko chciałaby więcej, ale szczerze – nie da rady.

Cegiełka:

i żadnej nie ma potrzeby
tworzenia tworzyć szkic
i być tylko ażeby
stwierdzić jak piękne jest Nic