niedziela, 13 lipca 2014

Niezgodna - nie dajmy się omamić

Autor: Veronica Roth
Tytuł: Niezgodna
Wydawnictwo: Amber
Ocena: najlepsze - warto - przeciętne - nie warto


Krótko o książce:
Dla Tris nadszedł czas wyboru: musi zdecydować, jakie miejsce zająć w społeczeństwie podzielonym na frakcje - Altruizm, Nieustraszoność, Prawość, Erudycję i Serdeczność. Czy zostanie z rodziną w Altruizmie, czy może podąży za głosem serca? Jakie będą tego konsekwencje dla niej i dla świata, który dotąd znała? A co, jeśli test przynależności wykaże, że jest... niezgodna?


 Fenko najpierw poszła na film, a potem dorwała książkę - iście po Bożemu. Pierwszy i zasadniczy błąd recenzenta. Fenkowa opinia będzie więc nieco spaczona - wybaczcie Waszej królowej. Powyższe cyferki nie pozostawiają jednak wątpliwości: książka poniżej przeciętnej!


Fenko powie krótko: Igrzyska były pierwsze, tak? No to po kiego grzyba ogłaszać bestsellerem ich kopię (stykamy się tu nawet z igrzyskowym czasem teraźniejszym)?! Ja wiem, teraz te wszystkie dziewczynki ratujące świat schodzą jak świeże bułeczki, no ale proszę, trochę godności, postawmy pewne poprzeczki. Fenko jakoś nigdy nie przeszkadzało czytanie powieści powstałych na podobieństwo już tych istniejących, ale tu, nie dość, że zrobiono to nieudolnie, to na dodatek fabuły nie rozwinięto na tyle, by można uznać to coś za godnego uwagi.

Niezgodna wprost grzeszy językiem! Zbyt prosty, zero opisów, zero wczucia się w psychikę bohaterów. Tych drugoplanowych Fenko zresztą ledwo rozróżniała, tak mało mieli cech indywidualnych. Jak ktoś chce oszczędzać język, niech sięgnie po pisanie dramatu, a nie prozy (ewentualnie scenariuszy, bo ekranizacja wypadła o wiele lepiej). Pomysł byłby może udany, ale został spalony pod względem literackim. Coś tak okrojonego nie może być nazywane literaturą. Igrzyska śmierci nie są może pod względem języka wiele lepsze, ale Fenko czuła się bardziej urzeczona historią Katniss, która gotowa była oddać życie za siostrę, która pokochała chłopaka będącego jej wrogiem na arenie i która rozpętała rewolucję. Beatrice, żyjąca w społeczeństwie o nielogicznym podziale na cechy charakteru (?), w żaden sposób nie podbija fenkowego serduszka.

Bo jak można sklasyfikować człowiek - twór najbardziej złożony we Wszechświecie - na podstawie zaledwie 5 cech? To niewyobrażalne! Każdy z nas byłby niezgodny i wszyscy bylibyśmy zagrożeniem dla reszty, wybito by nas co do nogi.
A Fenko ceni sobie realizm.

Oczy mu błyszczą, wygląda prawie drapieżnie.
-Zniszcz ich.
Śmieję się drżącym głosem.
-Cztery, jesteś nieco przerażający.

Bohaterowie, oprócz tych głównych, nie mają w tej książce praktycznie żadnej przeszłości poza przynależnością do danej frakcji. Jakby nie istnieli przed testem przynależności! Fenko znalazła zaledwie jeden moment, kiedy mogła utożsamić się z Tris - gdy ta przeistaczała się w prawdziwie nieustraszoną, gdy próbowała odnaleźć w sobie siłę po oglądaniu wszechobecnej śmierci. Niemniej jednak nawet to wymagało niezłej gimnastyki umysłu. Cztery to pomysł na całkiem niezłą postać. Niestety - wciąż tylko pomysł. Plus za to, że wielka miłość nie wybuchła od pierwszych stron.

Film to inna bajka. Po wyjściu z kina Fenko długo nie mogła ochłonąć. Odnajdywała w sobie cechy i Niezgodnej, i Nieustraszonej (chciała nawet skakać do przejeżdżających autobusów) - bo łatwiej było utożsamić się z filmową wersją Tris niż z tą książkową! A przecież to od książki zawsze wymaga się czegoś więcej. Tymczasem Niezgodna, ledwo przeczytana, natychmiast pofrunęła do wymiany.

Czy Fenko poleca? Nie! Raczej ubolewa nad tym, że współczesne nastolatki są karmione tak mało wartościową literaturą. Ale wie, że książka może się spodobać fanom Igrzysk śmierci i wiele osób faktycznie za nią przepada. Fenko radzi jednak, by wybrać się do kina, a lekturę odłożyć na czas bliżej nieokreślony, kiedy już te lepsze pozycje wyginą.

TUTAJ - ostatnie dni konkursu!