wtorek, 22 lipca 2014

Oszukana - historia skradzionej miłości

Autor: Marta Grzebuła
Tytuł: Oszukana
Wydawnictwo: e-bookowo
Ocena: najlepsze - warto - przeciętne - nie warto


Krótko o książce:
Iwona ma trójkę wspaniałych dzieci i wydawać by się mogło, że to wszystko, czego kobiecie potrzebne do szczęścia. A jednak dręczą ją wspomnienia z przeszłości. Marcin, jej pierwsza miłość, i Radek, mąż, który ją bił. Na jaw wychodzą sekrety, które jej rodzina próbowała ukryć przez lata. Czy jej związek z żonatym już Marcinem ma jeszcze jakieś szanse?


Fenko otworzyła oczy ze zdziwienia, kiedy zobaczyła, ile pani Marta Grzebuła ma na koncie powieści. Kurde, taki polski King! Fenko nie wiedziała, że są tacy płodni polscy autorzy. Królowa wiele musi się jeszcze nauczyć!


Książka w formie e-booka. Fenko otworzyła plik, przeglądnęła i zobaczyła to: są wiersze! Fenko uwielbia, gdy proza jest przeplatana poezją (zwłaszcza w fantastyce), a to tak rzadko się zdarza.

Iwona opowiada swoją historię z wielką melancholią - można wpaść w trans. Może właśnie to sprawiło, że tak szybko się pochłaniało tę pozycję? Fenko zjadła ją w półtorej godziny i uwierzcie mi, nie spodziewała się tego. Powieść jest pisana na kształt pamiętnika i stron ma niewiele, co dodatkowo ułatwia sprawę. Królowa nie spodziewała się czegoś tak lekkiego.

Fenko nie byłaby sobą, gdyby się do czegoś nie przyczepiła. A więc - można zatęsknić za głębszymi opisami bohaterów i za indywidualizacją ich sposobu mówienia, a jednak było coś takiego chociażby w dzieciach Iwony, że Fenko topniało serduszko. Bo Iwona ma naprawdę wspaniałe dzieciaki, można się wzruszyć. Marcin początkowo nie zdobył sympatii Fenko, ale potem Królowa zaczęła go podziwiać. Kochać jedną kobietę przez tyle lat, być gotowym zaopiekować się nią i jej niepełnosprawnym dzieckiem! To chyba szczyt miłości. Nie sposób nie wspomnieć o Iwonie - Fenko serdecznie współczuła jej sytuacji w domu rodzinnym.

 Ugasić pragnienie u źródła.
To jakby skoczyć w przepaść. 
Nic nie może zaistnieć.
Bo byłby to zwykły nietakt.

Zakochani Iwona i Marcin zachowywali się jednak jak dzieciaki, wysyłając sobie serduszka i wiersze miłosne, i to z niezłą dawką żałosnego patosu. Czułam się niemal zażenowana czytając te fragmenty.

Fenko nie wie, jak ustosunkować się do języka - przy takiej pamiętnikarskiej formie trudno coś wyłuskać. Na dodatek cały czas ma się wrażenie, że pani Marta opisuje swoje własne życie - tego nie czuć u żadnego zagranicznego autora, może to domena naszych rodaków?

Fenko przez chwilę żałowała, że nie trafiła na tę pozycję wcześniej, kiedy za oknem sypał śnieg. Czytałoby się wspaniale pod kocykiem i z kubkiem gorącego kakao - to jedna z tych książek, które nadają się do tego najlepiej w świecie. Fenko podkreśli swoje zdziwienie raz jeszcze, bo naprawdę nie spodziewała się takiej "szybkiej" lektury po polskiej autorce. Jeśli fenkowego bloga czytają jakieś panie, których dzieci wyfrunęły już na studia i czują się samotne - to Fenko im poleca. To lektura głównie dla osób w wieku fenkowej mamy.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce!