piątek, 29 sierpnia 2014

Aria na tropie Wielkiego Błękitu

Autor: Veronica Rossi
Tytuł: Wielki Błękit
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2014
Stron: 368

Ocena: 5/6


Krótko o książce:
Trzecia część trylogii. Aria i Perry są o krok od odnalezienia Wielkiego Błękitu - miejsca wolnego od burz eterowych. Pomóc im może tylko Cinder - chłopiec, który potrafi zapanować nad eterem. Cinder został jednak porwany, a jedyną szansą na przedostanie się przez ścianę eteru jest współpraca z jego porywaczami - Osadnikami. Czy Aria i Perry odnajdą upragniony raj? Czy ta niebezpieczna przeprawa obędzie się bez ofiar?

~*~

Fenko musi przyznać, że ta część - pozostałe też nie - nie oszołomiła jej tak, by czytała ją z zapartym tchem, zarywając noc. To chyba nie ten typ książki. Bohaterowie nie są tacy barwni i żywi, że się za nimi tęskni i utożsamia się z każdym po kolei, a świat trylogii nie jest rozbudowany do granic możliwości. A jednak to całkiem dobra książka. Należy do tej lepszej części literatury młodzieżowej, bez wątpienia. Tchnie świeżością. Oprócz standardowej miłości jest trochę science fiction, a to już coś nowego!

Zanim sięgnęłam po Wielki Błękit, musiałam przeczytać ostatni rozdział poprzedniej części, bo przygody bohaterów nie wbiły mnie w fotel i nie zapadły, niestety, w pamięć tak bardzo, bym pamiętała, co się działo. Język tej trylogii jest bardzo przystępny, bez zbędnych opisów i bez nadmiernej oszczędności, w sam raz jak na ten gatunek. Ale bardzo nie podobało mi się, że autorka niektóre ważne wydarzenia zaznaczała jednym zdaniem - jak, na przykład, śmierć jakiejś postaci. To nie do końca pozwalało uświadomić sobie, jak ważne było to, co się stało.

-(...)Co ci się stało?
- To? To rana postrzałowa.
- Co ci strzeliło do głowy, żeby dać się postrzelić?
- Chciałam wzbudzić twoje współczucie.

Najbardziej spodobała się fenkowemu stworowi metamorfoza jednej z postaci. To było naprawdę miłe.
A tak właściwie, rzadko się zdarza, żeby Królowej teraz podobały się książki, które czytała rok czy dwa lata temu - a tak właśnie jest z tą serią. Nic się nie zmieniło i Fenko nadal miło spędzała czas, czytając tę część. Powiedziałabym: niestety ostatnią część, ale prawda jest taka, że cieszę się na brak kontynuacji. To by było zbyt wiele. Niemniej jednak, trylogia jest całkiem miła i polecam, na pewno więcej warta od niektórych młodzieżówek typu Niezgodna.

I Fenko znów ma głód na młodzieżówki. Help...