wtorek, 5 sierpnia 2014

Inferno - w piekle z Danem Brownem

http://www.empik.com/inferno-brown-dan,p1080603075,ksiazka-p
Autor: Dan Brown
Tytuł: Inferno
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ocena: najlepsze - warto - przeciętne - nie warto


Krótko o książce:
Langdon budzi się w szpitalu z amnezją. Nie ma pojęcia, co się z nim stało ani skąd w ukrytej kieszeni jego marynarki znalazło się tajemnicze pudełeczko. Czuwająca nad nim pielęgniarka, Sienna Brooks, ratuje go z rąk morderców i pomaga uciec. Oboje zostają wplątani w pogoń za tajemnicami ukrytymi w poemacie Dantego - słynnej Boskiej komedii. Czasu jest coraz mniej - szalony naukowiec, przejęty losem przeludnionej Ziemi, planuje wypuścić wirus nowej dżumy. Co będzie, jeśli wymrze jedna trzecia ludzkości?


To już niestety ostatnie spotkanie z Langdonem - Fenko wyczerpała swoje Langdonowe zapasy, ale pociesza się, że ma jeszcze Cyfrową twierdzę pana Browna, a gdzieś na półkach księgarń stoją dwie inne pozycje tego autora. A powyższy egzemplarz jest prawdziwym tomiskiem - ogromny!
Zauważyliście, że każda kolejna książka Dana Browna jest coraz wyżej oceniana przez Fenko? Hmm...


Przejdźmy do rzeczy: ta część przygód podstarzałego speca od symboli jest inna niż pozostałe. Co ją wyróżnia? Fenko sama nie wie, jak to ująć. Może swoje robi fakt, że ważą się tu losy całego świata? A może to, że zakończenie jest absolutnie nieprzewidywalne (przynajmniej dla słabej główki Fenko)? Bądź co bądź - to coś podnosi walory owej książki! Jednego na pewno nie można zarzucić - braku oryginalności.

Najpierw Fenko wygarnie złe rzeczy, bo by nie była sobą, gdyby tego nie zrobiła. Można by zbesztać autora za to, że troszkę popsuł powieść nadmierną ilością faktów, które nie miały znaczenia, a zaśmieciły niejako (w fenkowym odczuciu oczywiście) całość i odciągały uwagę od akcji, bo Fenko nie wiedziała, czy opis architektoniczny tych wszystkich budynków jest ważny, albo czy jakieś pojawiające się mimochodem nazwisko będzie miało później większe znaczenie. No i znów nikt nie uwzględnił, że nie każdy zna biegle język włoski - gdzie te przypisy?! Ale to na marginesie. Tak więc Fenko skróciłaby trochę pierwsze 200 stron, czytałoby się przyjemniej. Omal nie odjęłam za to punkcika, ale jednak książka jest za dobra, żeby wyprawiać takie ceregiele.

- Bóg wszechmogący, Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który was uwolnił od grzechu i odrodził z wody i z Ducha Świętego...
Sienna popatrzyła na niego, jakby postradał zmysły. Wzruszył ramionami.
- Wydawało mi się, że te słowa będą pasować do sytuacji.

Fenko myślała, że znów dostanie oklepany (oklepany u Browna) wątek miłosny, kiedy to ponad 40letni facet przyłapuje trzecią z kolei laskę, a te z poprzednich części dziwnym trafem znikają. Ale nie, jest inaczej - i lepiej! No i motyw Piekła Dantego - ideał, mówię Wam. Uwielbiam nawiązania do klasyków.

Fenko napisałaby jeszcze więcej, ale nie napisze. Lećcie do księgarni i czytajcie!


P.S. Dziwi Was pojawiający się i znikający robal w nagłówku? Szukam grafika, niekoniecznie wolontariusza. Help! Anybody?