piątek, 8 sierpnia 2014

Koszmary przeszłości - z dreszczykiem emocji u Eriki Spindler

Autor: Erica Spindler
Tytuł: Koszmary przeszłości
Wydawnictwo: Burda Książki
Ocena: najlepsze - warto - przeciętne - nie warto

Krótko o książce:
Przed dziesięcioma laty w malutkim miasteczku Liberty zamordowano Sarę, a o popełnienie tego czynu oskarżono 17-letnią Kat, jej podopieczną i siostrę. Ława przysięgłych uniewinniła dziewczynę, ale mieszkańcy Liberty nigdy nie przestali wierzyć, że to ta niepozorna nastolatka jest zabójczynią - przecież publicznie życzyła Sarze śmierci! Czy mogli się pomylić? Kat wraca, żeby znaleźć mordercę i raz na zawsze oczyścić się z zarzutów.


Fenko rzadko czyta thrillery, ale po ten sięgnęła, kierowana fenkową intuicją. I nie żałuje! 
Atmosfera małego, spokojnego miasteczka, bestialskie morderstwo i nastolatka, która po śmierci siostry zagarnęła ogromny majątek - znacie to? Szykuje się niezły dreszczyk!

Książkę napisano w krótkich rozdziałach, jak u Dana Browna - czyta się niezwykle szybko. Jeden letni dzień i po książce, a głód rośnie. Fenko naprawdę nie mogła się oderwać i już teraz wie, że chce przeżyć więcej emocji z książkami tej autorki. Ilekroć odkładałam tę pozycję, nie potrafiłam się na niczym skupić i w efekcie postanowiłam nie odkładać, dopóki nie skończę!

 Narracja jest trzecioosobowa, ale poznajemy wydarzenia z punktu widzenia wielu osób - jak dla Fenko, wyjście bardzo ciekawe i pozostawiające wiele pola do popisu.

Znajdziecie tu nie tylko historię o zabójstwie. Kat, szukając mordercy siostry, znajduje miłość w postaci - o ironio! - syna komendanta Tannera, który kiedyś wsadził ją za kratki i nigdy nie pogodził się z myślą, że została uniewinniona. 

- Jesteś Tannerem. To nawet gorzej niż być gliniarzem.
- Znowu bezpodstawne uprzedzenie. Nie zrezygnuję!

Muszę przyznać, że niektóre postaci polubiłam szczególnie. Zwłaszcza Iris, ciekawską staruszkę, która, jako rasowy podglądacz, musiała być świadkiem niejednej sytuacji rozgrywającej się tuż pod jej nosem, w domu Sary i Kat. Jest tylko jeden problem: Iris jest trochę pomylona. Nie wie, co się wokół niej dzieje. Czy jej chory umysł pomoże ujawnić zagrzebaną, mogło by się wydawać, prawdę?

Autorka nie zagłębia się za bardzo w psychikę postaci, ale chyba nie tego oczekuje się po takim dreszczowcu. Tutaj wszyscy bohaterowie są przedstawieni jako sobie równi. Taki obiektywizm sprawia, że tym trudniej jest kogoś wytypować na mordercę Sary. Fenko wybrała swoich faworytów, ale chociaż ostatecznie okazało się, że trafiła w dziesiątkę - nie wiem, jakim cudem! - to i tak nie domyśliła się, w jaki sposób te osóbki miały swój udział w wydarzeniach, jakie rozegrały się w Liberty lata wcześniej. Założę się, że Wam też się nie uda. To dobrze skonstruowana powieść i chociaż czyta się ją naprawdę szybko, to nie jest wcale taka króciutka. Mnóstwo tu poszlak, z których na dobrą sprawę niewiele wynika. Nic nie można wiedzieć na pewno!


 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.