niedziela, 31 sierpnia 2014

Oczy pełne strachu - zło ma różne oblicza

Autor: Jarosław Jakubowski
Tytuł: Oczy pełne strachu
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2014
Stron: 413

Ocena: 3/6
   
Krótko o książce:
Oczy pełne strachu to zbiór opowiadań ukazujących różne oblicza zła - jako sytuacje, które spotykamy na co dzień i zjawiska, których ludzki rozum nie potrafi wyjaśnić. Zło to również emocje: frustracja, złość, samotność i wreszcie - nienawiść.

~*~

Fenko rzadko sięga po dzieła, które można wsunąć w szufladkę "horror". Dawno temu miała fioła na tym punkcie i gustowała w klasycznych opowieściach o nawiedzonych domach, skrzypieniu desek i płaczu dziecka, którego nie ma. Teraz Fenko dorosła i postanowiła sięgnąć po coś innego. Lepszego. Bo zbiór opowiadań o złu, które nas otacza i przybiera różne postaci, tak, że trudno je zdemaskować, wydaje się być czymś oryginalnym.

I faktycznie, Fenko czuje się zachwycona, że ktoś wpadł na pomysł, by legendy o wampirach (cudownie przystojnych, świecących do słońca itepe), szalonych pisarzach (których to historie nagle zaczynają dziać się naprawdę), a nawet opętanych chłopcach ująć w takie ramy. Nazwać zło po imieniu. Zdemaskować je. To się raczej nieczęsto zdarza. Zło samo w sobie rzadko staje się w literaturze głównym bohaterem. I za to - wielki plus.

Niektóre opowiadania naprawdę wywołują dreszcze. Niektóre są wręcz obrzydliwie realistyczne. Fenko raz czy dwa obejrzała się przez ramię, zanim poszła spać. Moje ulubione to Upadek rodziny von Ballenstedt.

Teraz co nieco o wadach, bo te, choć jest ich w gruncie rzeczy niewiele, trochę mi przeszkadzały. Tomisko zaczyna się od opowiadań najkrótszych - tak krótkich, że wystarczy pięć minut i już przeczytane. Co za tym idzie - są to zaledwie zalążki pomysłu, nierozwinięte i gubiące swój potencjał, bo autor, przyznam, pomysłów ma wiele i są bardzo trafione. Muszę sprawdzić, czy napisał coś dłuższego, chętnie zobaczyłabym go w takim wydaniu. Te początkowe opowiadania zepsuły mi nieco dobrą opinię o tej pozycji. Druga rzecz to język. Nie wszędzie ciążył, ale zdarzały się miejsca, gdzie Fenko znalazła trochę narratorskiej gadaniny, nie do końca wciągającej czytelnika. 

Mimo wad, ta książka coś w sobie ma, jakby autor wsadził tam wielki kawał siebie, swojego umysłu, swoich lęków i swojej wyobraźni. Coś dobrego. Tylko że jakoś z trudem przychodziło mi czytanie, dlatego nie mogłam postawić wyższej oceny. Nie wciągnęło mnie. Z opowiadaniami jest ten problem, że trzeba się naprawdę znać na rzeczy, by na kilku stronach wykreować cały świat, bohaterów i akcję, i  na dodatek zrobić to z przytupem. 

Ten zbiór na pewno spodoba się tym, którzy siedzą w horrorach od dawna i potrafią zwietrzyć dobrą historię już z daleka. Gdyby Fenko była w wieku gimnazjalnym, kiedy jeszcze nie wymagała od literatury tyle, ile wymaga teraz, oceniłaby tę pozycję bardzo, bardzo wysoko. Dlatego poleca tę książkę głównie młodszym czytelnikom.

Tylko nie czytajcie przed snem.


Przeczytałam książkę dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i S-ka:
 
~*~

Podsumowanie sierpnia:

Fenko przeczytała w sierpniu książek: 16
i opublikowała recenzji: 10
wyświetleń w sierpniu: 6216 (razem 13 670)
komentarzy: 529 (razem 792)
polubień na Fb: 12 (razem 104)
obserwatorów: 22 (razem 50)

To wszystko dzięki Wam, więc - dziękuję bardzo!