czwartek, 21 sierpnia 2014

Rywalki - zostańmy księżniczkami

Autor: Kiera Cass
Tytuł: Rywalki
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2014
Stron: 336

Ocena: 4/6


Krótko o książce:
America żyje w biednej rodzinie - pochodzi z kasty artystów, a to sprawia, że nie powodzi im się najlepiej. Wkrótce jednak trafia się szansa na lepsze życie - oto z każdej prowincji ma zostać wylosowana jedna dziewczyna, a któraś z trzydziestu czterech kandydatek zostanie żoną księcia Maxona. America jest temu niechętna, bo ma wspaniałego chłopaka Aspena, ale pod naciskiem bliskich wypełnia formularz i zostaje wylosowana. W pałacu okazuje się, że książę wcale nie jest taki zły.

~*~

Większość z Was wie, co sądzę o tanich młodzieżówach, a tej pozycji trudno do takich nie zaliczyć. Dlatego nigdy i prawie przenigdy nie zobaczycie w tym gatunku najwyższej oceny, a ta siódemka na górze (mocna siódemka) to naprawdę wiele. Bo Rywalki są niezwykle wciągające. Jest tu utarty schemat: pierwszoosobowa narracja, prosty, oszczędny język, przemiła bohaterka i trójkącik. Znamy? Znamy. I lubimy.

Trochę to miejscami zbyt proste: America nie chciała zostać wybrana i - tu się dziwimy - została oczywiście wybrana! Spodziewałam się czegoś w rodzaju "Ach, super, nie wzięli mnie, mam spokój. A co to...? O nie! Kandydatka z mojej prowincji zabiła się podczas upadku z drabiny? Muszę ją zastąpić, cholera!". Cóż, nic z tego, nawet takich drobnych komplikacji tu nie było.

No i ta hierarchia w społeczeństwie. Mieliśmy już Igrzyska Śmierci i Niezgodną, teraz czas na Rywalki, jak widać. Wygląda to trochę tak, jakby autorka miała fajny pomysł, ale zaczęła go realizować, zanim porządnie go przemyślała.

I jeszcze jedno - Maxon i jego wielkoduszność. Też coś! Zamiast odjąć sobie od ust, zabrał pieniądze, które miały otrzymywać rodziny kandydatek, i przeznaczył je na cele charytatywne. A America rozpływała się w zachwycie.

Tematyka jest dość ciekawa. Wielu autorów naśladuje bajki typu Kopciuszek, ale Fenko rzadko spotyka się z typowo księżniczkowatymi pozycjami. A trzeba przyznać, że każda z nas była kiedyś małym pierdkiem, który marzył o koronie (Fenko zdecydowanie częściej marzyła o nowym samochodziku, ale wiecie, co mam na myśli). A ta zasada, że za niezachowanie dziewictwa przed ślubem idzie się pod topów? Przednia zabawa, wreszcie coś oryginalnego! 

Zażyłość między Maxonem a Americą rodziła się powoli i było to bardziej realistyczne niż wybuchająca od pierwszych stron miłość, więc punkcik. Bohaterka była zbyt doskonała, ale Maxona Fenko lubi i będzie mu kibicować. Królowa nie spodziewa się zaskakującego zakończenia trylogii, ale mimo to, książka naprawdę wciąga!