wtorek, 9 września 2014

Korona śniegu i krwi - w czasach rozbicia dzielnicowego

Autor: Elżbieta Cherezińska
Tytuł: Korona śniegu i krwi
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 741

Ocena: 3/6


Krótko o książce:
Czasy rozbicia dzielnicowego. Każdym z księstw władają Piastowie, skłóceni, knujący intrygi i zawierający małżeństwa dla większej władzy. Pojawia się też postać Jakuba Świnki, który odczytuje klątwę i niczym światełko nadziei dostrzega Piasta, który może tę klątwę odwrócić. Historia przeplata się tu z magią, egoistyczni książęta ze szlachetnymi rycerzami...

~*~

Dawno już nie czytałam czegoś tak bardzo historycznego. A już na pewno nigdy nie natknęłam się o książkę, której akcja została umieszczona w czasach Wielkiego Rozbicia. Plusik dla Autorki za tę oryginalność. Właściwie z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to pozycja prawie godna Sienkiewicza. Ale, mimo wszystko, prawie...

To, co najbardziej rzuciło mi się w oczy, to fakt, że Autorka pogrążyła się w świecie historii, chyba nie do końca pamiętając o tym czytelniku, który nie ma za grosz pojęcia o tak zamierzchłych czasach i jest mu trudno rozpoznać nawet te najbardziej znane postaci. Fenko wie, co mówi, bo bimbała sobie w liceum na historii, chociaż miała rozszerzoną i jej świętym obowiązkiem było zdawać rozszerzoną maturę z tego przedmiotu. Oczywiście Fenko nie wzięła sobie tego do serca i wcale tejże rozszerzonej matury nie zdawała. I podejrzewam, że wielu zapalonych czytaczy też nie. A rozpoznać tych wszystkich Piastów to nie lada gratka, bo co drugi zwał się Bolesław. Szkoda, że Autorka, zagłębiając się w te - bądźmy szczerzy - ciekawe czasy, nie zrobiła tego po sienkiewiczowsku i nie wyjaśniła nam wszystkiego tak klarownie. To jedna z niewielu wad, ale dość znacząca, bo do ostatnich stron myliłam niektórych bohaterów.

No ale o bohaterach też trzeba coś powiedzieć! Tutaj koniecznie muszę wymienić Władysława, karła, którego własna matka nie uznawała za godnego bycia Piastem. To dopiero postać! Fenko ją sobie ukochała na równi z małą Lukardis i świętobliwą Kingą. O tak, postaci były wspaniałe. Szczególnie podobały mi się zmagania niewinnej Lukardis i Mechtyldy. Wiem, że niewiele Wam to mówi, musicie po prostu sięgnąć po to tomisko. Tak, tomisko, spójrzcie tylko na liczbę stron.

Co do języka, nie można mieć zastrzeżeń. Widać, że pani Elżbieta to Autorka doświadczona. Aczkolwiek nie powiem, żeby książkę czytało mi się bardzo lekko - w tej tematyce bardzo niewielu pisarzy potrafi tak łączyć słowa, by czytelnik nie czuł się zmęczony.

Jak sami widzicie, mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony, to kawał historii, i to ten większy kawał. Z drugiej, wciąż marzę o tym, by trafić na polską historię, napisaną lekko i z wdziękiem. Korona śniegu i krwi miała być poniekąd drugą Grą o tron. Nie jestem do końca przekonana, a już na pewno nie lubię porównań do innych tytułów. Nasi rodzimi pisarze mają skłonności do rozwlekłego przedstawiania historii - dla przeciętnego czytelnika to nie takie najlepsze wyjście.

Komu polecam? Na pewno fascynatom historii.


 A teraz coś dla fanów Autorki. Spotkanie z nią odbędzie się18 września, godz 17:00, Brama Poznania ICHOT. Na plakacie widnieje drugi tom powieści.

Za możliwość przeczyta książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka