poniedziałek, 22 września 2014

Łosoś norwesko-chiński w Ruchanku Dolnym

Autor: Michał Krupa
Tytuł: Łosoś norwesko-chiński
Wydawnictwo: Psychoskok
Rok wydania: 2014
Stron: 162

Ocena: 5/6


Krótko o książce:
Maciej Prus (facet Który-nie-jest-potomkiem-TEGO-Prusa, jak sam powtarza) wyjeżdża do uroczego Ruchanka Dolnego, żeby skończyć pisanie swojej książki. Maciuś to typ kobieciarza - co upoluje, to jego. Na jedną noc, rzecz jasna. Kiedy do jego łóżka wskakuje tajna agentka, Agata, życie czterdziestoletniego podrywacza zmienia się diametralnie. Bo oto, oprócz kobiet, będą za nim goniły siły specjalne...

~*~

Fenko ma kilka zastrzeżeń do Autora. Raz, że książka jest za krótka (ni to opowiadanie, ni prawdziwa powieść), a dwa... że można by wymyślić tytuł nieco bardziej chwytliwy, bo póki co, książka kojarzy się z poradnikiem łowieckim. 

I na tych zarzutach skończymy, bo teraz już będą same plusiki. Styl Pan Autor ma tak zabawny i tak wciągający, że jak Fenko siadła i zaczęła czytać, tak przepadła (i tu właśnie czuje się niedosyt, bo spod takiego pióra powinno wyjść coś dłuższego)! Fenko czasami przyłapywała się na tym, że śmieje się sama do siebie, co przy tej książeczce, uwierzcie mi, jest zjawiskiem dość częstym.

Za Maciejem i Agatą podążają tajni agenci (tacy z bronią, choć niektórzy niekompetentni), a za tajnymi agentami polscy chłopi, którzy są przekonani, że polując na tajniaków, służą Polsce. Połączenie idealne.
(A żeby czepialskiej naturze Fenko stało się zadość, dodam, że czasem trudno było mi się zorientować w tych kapralach i kapitanach, ale i tak było zabawnie).

Przygody Maćka są w większości totalnie nieprawdopodobne, ale pierwszy raz trafiłam na książkę (na dodatek polską! No, może z domieszką norweską i chińską), z której nie wyszedł detektywistyczny gniot z FBI w roli głównej, ale lekka, zabawna historia.

Zakończenie nie jest zbyt zaskakujące, ale dokładnie takie, jakie powinno być. I z pewnością uśmiejecie się, kiedy już wyjdzie na jaw, jakie tajemnice państwowe chroniła Agata. 

Doprawdy, nie wierzyłam innym recenzentom, kiedy twierdzili, że to miła, zabawna książka. Moja wina. Polecam!



A za możliwość przeczytania tej pozycji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.