sobota, 4 października 2014

A samotności na imię...

Autor: Monika A.Oleksa
Tytuł: Samotność ma twoje imię
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2014
Stron: 416

Ocena: 4/6


Krótko o książce:
Samotność ma twoje imię to opowieść o kobietach - młodych i starych, niezrozumianych, poszukujących szczęścia. Łączy je jedno - samotność. A samotność ma zawsze czyjeś imię - męża, kochanka, córki lub syna... Każda z tych kobiet poszukuje czyjeś bliskości. Ewa jest instruktorką tańca i na swojej drodze spotyka Andrzeja. Mimo że mężczyzna jest nią zafascynowany, Ewa nic do niego nie czuje. Jednocześnie w jej życiu pojawia się Mateusz, którego po osiemnastu latach rozstania nadal kocha, mimo że ten ma już żonę i dzieci. Czy możliwe jest odnalezienie szczęścia w tym świecie pełnym samotności?

~*~


Książka była tak wychwalana wśród blogerów, że i Fenko w końcu się skusiła. Nazwisko Autorki nie było mi znane, ale co tam, raz kozie śmierć.

Początkowo trudno było mi przywyknąć do języka - jakby poetyckiego, pełnego zawijasów, sprawiającego, że wzrok sam chciał omijać akapity. Później poszło już z górki i śledziłam z uwagą każde słowo, choć pewien niesmak pozostał. Spodobała mi się historia Ewy. Była taka prawdziwa, życiowa. Wydaje mi się, że spodobać by się mogła każdemu, a już na pewno kobietom. Każdy z nas jest choć trochę samotny, nawet jeśli ma rodzinę czy dzieci. Samotne są przede wszystkim starsze osoby, które wypatrują odwiedzin sąsiadki. Żony, mężowie, wszyscy. I ta książka świetnie to obrazuje.

Zawsze obok ciebie znajdzie się ktoś, kto poda ci rękę i pomoże pójść dalej.


 Chwilami czułam się przytłoczona tym, że Autorka próbowała opowiedzieć nam historie aż tylu osób. Nadmiar bohaterów jest dość męczący, zwłaszcza że każdy z nich miał odgrywać wcale nie marginalną rolę. Mimo to w tej powieści można naprawdę się zaczytać. Wracałam do niej z przyjemnością i nie mogłam się doczekać zakończenia. Ciekawiło mnie, co się stanie z Ewą, tak przywykłą do samotności, że nie potrafiła zbliżyć się do nikogo. Tak zakochaną w Mateuszu, że zrobiła krok ku temu, by rozbić jego małżeństwo.



Ostatecznie stwierdzam, że Samotność ma twoje imię to piękna historia o miłości, a raczej jej braku.
O tęsknocie za bliskością drugiego człowieka. Po prostu - o wielkiej, przejmującej samotności.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.