piątek, 17 października 2014

Czarne skrzydła - w obronie zniewolonych

Autor: Sue Monk Kidd
Tytuł: Czarne skrzydła
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2014
Stron: 485

Ocena: 6/6

 Krótko o książce:
Stany Zjednoczone, początek XIX wieku. Sara jest córką plantatora. Na swoje jedenaste urodziny dostaje prezent - młodą niewolnicę, Szelmę. Sara, przekonana, że jeden człowiek nie może posiadać drugiego, nie chce przyjąć podarunku. Takie rozwiązanie nie wchodzi jednak w grę, więc Szelma od tej pory ma służyć swojej pani. Wbrew wszystkiemu, rodzi się między nimi przyjaźń. Sara, sprzeciwiając się ojcu i prawu, zaczyna uczyć Szelmę czytania i pisania.

~*~

Jestem chyba największą żyjącą fanką Przeminęło z wiatrem, więc żadna książka o niewolnictwie nie może nie wpaść w moje ręce. Przeminęło z wiatrem nakreśliło mi wyidealizowany obraz czasów wojny secesyjnej - niewolnicy kochający swoich panów, panowie dbający o swoich niewolników jak o dzieci. Autorka Czarnych skrzydeł podeszła do tego tematu rozsądniej. Pokazała, że niewolnicy byli ludźmi takimi jak ich panowie, pracującymi ciężko i tylko po to, by pod koniec dnia zarobić na baty.

Niewolnik miał być jak Duch Święty - nikt go nie widział, nikt go nie słyszał, ale zawsze krążył w pobliżu, gotowy do wykonania polecenia.

Narracja (pierwszoosobowa) została podzielona pomiędzy Sarę i Szelmę. Rozwiązanie bardzo ciekawe i wygodne. Z jednej strony poznajemy Sarę, niezbyt ładną i jąkającą się dziewczynę bez perspektywy małżeństwa, pragnącą zgłębiać wszelką wiedzę i zostać prawnikiem (co w tamtych czasach było możliwe tylko wtedy, gdy było się mężczyzną). Jej próby wyzwolenia Szelmy spełzają na niczym - czy to jednak oznacza koniec walki?

- Może i ciałem jestem niewolnicą, ale nie umysłem. Z tobą jest na odwrót.
Z drugiej strony mamy Szelmę, która urodziła się jako niewolnica i razem ze swoją maumą służy rodzinie Sary. Obie w tajemnicy przed białym państwem zbierają pieniądze, by móc wykupić się z niewoli.

Muszę przyznać, że ta lektura w jakiś sposób mnie poruszyła. Opis najwymyślniejszych kar dla niewolników, tłumiony krwawo bunt, codzienna niedola... Mimo że Szelma to postać fikcyjna, dokładnie tak wyglądało życie czarnoskórych. Na pewno zainteresuje Was fakt, że Sara to z kolei postać historyczna - na pół wieku przed wojną secesyjną, kiedy to niewolnicy zostali wyzwoleni, taka osoba (razem ze swoją siostrą Niną) faktycznie działała na rzecz abolicjonizmu.Wydawała broszurki i przemawiała, a w kościele siadała w ławkach przeznaczonych dla czarnoskórych. To jedna z najbardziej inspirujących postaci w literaturze, jakie udało mi się poznać.

Długo zastanawiałam się, skąd ten osobliwy tytuł. Autorka wyjaśniła to sama słowami Sary:

Byłam ostrożna, ona obcesowa. Myślałam, gdy ona działała. Ja rozpalałam płomienie, ona je przekazywała dalej (...) Nina była jednym skrzydłem, ja zaś drugim.

Na duże uznanie zasługuje fakt, że książka przemyca pomiędzy rozdziałami wiele informacji na temat tego, jak toczyło się życie ówczesnych ludzi. Zasady, jakimi się wtedy kierowali. Zwyczaje, jakie przyjęli. Drobnostki z życia elity i niewolników.

Mogłabym jeszcze długo wymieniać. Historia Sary i Szelmy naprawdę mnie zainspirowała. Autorka właściwie podsunęła nam przepis na życie - być uczciwym wobec siebie samego i walczyć odważnie w imię swoich przekonań, nawet jeśli ta walka ogranicza się do słów. One mają wielką moc. To lektura smutna, ale napisana lekkim językiem i niosąca piękne przesłanie nadziei.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.