wtorek, 14 października 2014

Miłość w różnych odcieniach

Autor: Alice Munro
Tytuł: Odcienie miłości
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2014
Stron: 509

Ocena: 4/6

Krótko o książce:
 Jak zareaguje człowiek, który znajdzie sąsiadów zastrzelonych w ich własnej sypialni? Skąd matka wie, że jej dziecko zginęło? Co czuje chłopak, który przez jedną straszną chwilę myśli, że zabił własnego brata? Nienawiść, złość, frustracja, obojętność- to po prostu różne odcienie miłości. Alice Munro prezentuje nam zbiór obrazów z życia codziennego.

~*~

Do sięgnięcia po tę pozycję (po raz pierwszy wydaną jakieś 30 lat temu) przekonał mnie w dużej mierze fakt, że Autorka jest noblistką. Pomyślałam: Fenko, kurczę, kiedy ty ostatnio czytałaś jakiegoś noblistę? Często zdarza się, że wybór pisarzy do nagrody Nobla napotyka na fenkowy opór, dlatego panią Munro postanowiłam przetestować na własnej skórze.

(...) Munro tak dobrze zna naturę ludzką, tak wiele wie o człowieku, iż niekiedy odnoszę wrażenie, że pisze o mnie i bliskich mi ludziach - taką adnotację można znaleźć na okładce książki. Muszę przyznać, że nie jestem pewna, czy mogę się z tym stwierdzeniem zgodzić. Ktoś, kto te słowa pisał, z pewnością wiedział więcej o twórczości tej pani (bo dla mnie to spotkanie numer jeden), ale ja nie dostrzegam w tej książce jakieś wielkiej, godnej Nobla wnikliwości w naturę ludzką. Ot, zwykły zbiór opowiadań, w których niejednokrotnie brakowało mi wyrazistej puenty.

Jej zapuchnięte oczy i smutne spojrzenia dawały mi jakąś dziwną satysfakcję. Dlatego tym chętniej ją raniłam.

Mimo wszystko trzeba przyznać Autorce, że styl ma tak lekki, że Odcienie miłości czyta się na jednym wydechu. A to wcale niemałe tomisko. Ani się obejrzałam, było po lekturze. Nie podobał mi się jednak fakt, że - jak to bywa w opowiadaniach - jest wiele postaci, które pojawiają się z imienia i zostają pobieżnie opisane, nie ma natomiast miejsca na utożsamienie się z nimi. Jeśli chodzi o samo tworzenie opowiadań, nie dostrzegłam żadnego mistrzostwa, ale z pewnością są lepsze od przeciętnego zbioru.

Koniec końców, poranieni, ale także oczyszczeni, spletliśmy dłonie i wybuchnęliśmy śmiechem, dwoje zagubionych ludzi, cali my.

Tę pozycję z pewnością mogę polecić fanom leniwie toczącej się akcji, bo taką właśnie tu znajdziecie. We mnie jednak ta książka nie wywołała wielkich emocji.


Za możliwość przeczytania pozycji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.