piątek, 21 listopada 2014

Feed - przeżyliśmy. ONI też...

Autor: Mira Grant
Tytuł: Przegląd końca świata. Feed (cz.1)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania: 2012
Stron: 492

Krótko o książce:
Feed jest thrillerem politycznym z horrorem w tle, okraszonym śmiertelną dawką humoru. Ale przede wszystkim jest to historia dwójki rodzeństwa, profesjonalnych reporterów, podążających za prawdą tropem usłanym trupami... niekoniecznie martwymi.
(powyżej: z okładki)
W roku 2014 wynaleziono lek na raka, ale stworzono wirusa, który atakuje mózg i sprawia, że ci, którzy umarli, powstają. Nie pamiętają, kim są, nie pamiętają ludzi, których kochali. Ich celem staje się zjedzenie tych, którzy wciąż żyją. 20 lat później zombie nie są już dla nikogo niczym wyjątkowym. Stanowią szarą rzeczywistość. Georgia i Shaun, dwójka rodzeństwa, dostarczają światu informacji na temat nieumarłych, a także tego, co dzieje się w czasie kampanii prezydenckiej. 

~*~

 Już od jakiegoś czasu chciałam tę książkę upolować (a uwierzcie mi, w zombiakach nie gustuję) i udało mi się dostać ją za 10zł (bo Fenko potrafi!). Podeszłam dość sceptycznie. Nie spodziewałam się fajerwerków. Poza tym, wiedziałam niewiele poza tym, że to książka o żywych trupach. Błogo nieświadoma, zaczęłam czytać...

Nie wiem, od czego zacząć, więc pozwólcie, że walnę prosto z mostu: styl super (lekki, ale nie obsesyjnie oszczędny język), postaci świetnie skrojone, nieprzeciętne, dające się lubić. Świat został wykreowany od podstaw, bardzo dokładnie i, co najważniejsze, istnienie zombie nie zostaje nam podane na tacy jako fakt dokonany i niewymagający dyskusji - ich obecność w tym świecie ma logiczne podstawy. Nie wiem jak Wam, ale mnie w wielu książkach ogromnie brakuje historii świata, w którym żyją bohaterowie (często dostajemy jednozdaniową informację typu "były katastrofy, dawny świat się skończył, mamy dystopię". Nie tutaj!).

Shaun i Georgia to niesamowici bohaterowie. Nie da się ich nie lubić. Łączą ich bardzo ciepłe relacje, których zazdrościłam im przez całą lekturę. Georgia próbuje sprawiać wrażenie nieprzystępnej, ukrywającej się za ciemnymi okularami (z racji swojej choroby) reporterki, a Shaun to wariat dźgający zombie patykami, żeby zdobyć chwytliwy materiał. Jako jedyny blogerzy zostają wybrani do śledzenie kampanii wyborczej.

Wydaje mi się, że nie jest to książka przepełniona akcją, ale nie mylcie tego z nudą. Nie nudziłam się w ogóle, choć był moment, kiedy pomyślałam, że ta pozycja mogłaby być jednak trochę krótsza. Mimo to, całość jest dobrze wyważona. I dość nieprzewidywalna. Zakończenie właściwie wgniotło mnie w fotel.

I wiecie co? Aż się boję sięgać po drugą część, bo nie wierzę, by mogła dorównać pierwszej!