czwartek, 20 listopada 2014

Holyfood - dieta duchowa

Autor: Szymon Hołownia
Tytuł: Holyfood
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2014
Stron: 142
źródło zdjęcia


Krótko o książce:
Szymon Hołownia prezentuje 10 przepisów na zdrowe życie duchowe. Każdy przepis jest odpowiednio opisany: kiedy go używać, przez jak długi czas i w jaki sposób. Każdy z nich może posłużyć nam w konkretnej sytuacji życiowej i zaradzić na konkretne problemy natury duchowej. Jak dowiadujemy się z okładki:
Ta książka nie jest zwykłym poradnikiem. To wielka... akcja-regeneracja! Potrząśnij swoją duszą - bez wyrzeczeń, bez wychodzenia z domu, bez efektu jo-jo!.
Te słowa idealnie oddają istotę tego, co znajdziecie w tej pozycji.

~*~

(...) no bo skoro jest Bóg, to co się dziwić, że są cuda?

Ano, są! Nie sądziłam, że ktoś może jeszcze przedstawić Boga w zupełnie innym świetle niż do tej pory. Widzieliśmy i czytaliśmy już wszystko, czyż nie tak? A jednak nie! Czy to nie jest mały cud?

Podstawą dobrej diety jest woda. Podstawą wiary - Bóg. Dlaczego więc nie podłączyć się do Bożego źródła i nie czerpać podwójnych korzyści? Pan Hołownia prezentuje całkiem logiczne metody, które pomogą nam zmienić życie. I są to metody naprawdę skuteczne - myślę, że czytelnik jest w stanie to orzec, zanim jeszcze zacznie je stosować. Ile razy powtarzano nam, by dziękować dużo i często, a na bok odłożyć litanię niekończących się próśb! Nikt tak naprawdę nie wytłumaczył mi, czemu ma to służyć. Teraz już wiem i dostrzegam w tym wiele racji. 

(...) mam wrażenie, że w dwadzieścia pięć lat zrobiliśmy to, co nie udało się komunistom - zdechrystianizowaliśmy Polskę.

Niesamowicie podoba mi się trzeźwe spojrzenie Autora na współczesną Polskę i Kościół. Widzi to, co złe i nazywa to po imieniu, ale nie robi bezsensownego rabanu. Na dodatek potrafi to ująć w bardzo zgrabne słowa. Żadnej książki o zabarwieniu religijnym nie czytało mi się tak przyjemnie, szybko i lekko. W połowie lektury stwierdziłam: dobra, panie Hołownia, poddaję się - jestem Pana fanką!

 Bóg kocha różnorodność. To rozrzutny geniusz. Artysta, który w celach romantycznych mógł wymyślić dwa rodzaje róż, a stworzył sześć i pół tysiąca.

Bardzo uderzyło mnie porównanie Boga do zakochanego nastolatka. Właściwie wszystko w tej lekturze jest takie przejrzyste i trafne. Opowiadania i anegdoty, które zaserwował nam Autor, odbierałam całkiem dosłownie - zazwyczaj doszukuję się w takich opowiastkach drugiego dna, ale tutaj odpuściłam sobie myślenie i zdałam się na pana Hołownię. I, uwierzcie mi, anegdotka dobiegała końca, a Autor tak zręcznie wplatał w to temat wiary, że pozostawało mi tylko przytakiwać. Mogłabym podzielić się z Wami całym stosem cytatów, jakie sobie zaznaczyłam, ale musiałabym pewnie przepisać całą książkę.

 Bóg nie jest głuchy. Wie doskonale, jaką wagę ma dla nas każde słowo.
 
To nie tylko poradnik dla nas - to niesamowicie osobista relacja samego autora. I jedyne, co mogę tej książce zarzucić, to fakt, że powinna być dłuższa. Więcej przepisów!
Jestem głodna, a Wy?


Za możliwość zapoznania się z lekturę bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak