sobota, 27 grudnia 2014

Konopnicka, jakiej nie znamy

Autor: Maria Szypowska
Tytuł: Konopnicka jakiej nie znamy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2014
Stron: 537




Ale się lękam tak jak Mojżesz trądu,
Że po mej śmierci jakaś dłoń Judasza
Zacznie artykuł od słów: Znana nasza.
(...)
M. Konopnicka, Imagina (fragment)



Czy wspominając takich twórców jak Konopnicka, dziwicie się jeszcze, że Fenko kocha się w poezji niewspółczesnej? Spójrzcie tylko na ten rym, na formę, rytmiczność - a w tym wszystkim kryje się niezwykle zręcznie i gładko przekazana wiadomość.



Nie miałam pojęcia, że Konopnicka to taka inspirująca postać. Już jako młoda dziewczyna podejmowała pierwsze próby pisarstwa, ale sławą okryła się dopiero jako dojrzała kobieta (powinno stać się to przestrogą dla naszych współczesnych autorów, którzy wydają swoje dzieła, nie zważając na to, czy są odpowiednio dobre - byle szybciej, byle już). Dużo czytała, mówiono o niej dziwaczka. Bardzo umiejętnie łączyła matkowanie i obowiązki domowe z poetyzowaniem. Znała kilka języków, była bardzo wrażliwa i powszechnie lubiana. Z powyższej relacji wyłania się obraz kobiety niezwykle miękkiej i ciepłej - choć na mój gust również całkiem mdłej, jeśli by to przeliczyć na nasze czasy.

Na czas życia Marii przypadła Polska budząca się do życia i wyciągająca ręce po wolność. W kościołach zaczęto śpiewać hymny, młodzież działała w konspiracji, w narodzie budziły się bunt i wola walki. Zdaje się, że i Marię porwała ta atmosfera.

Rozbawił mnie fakt, że ta znana wszystkim poetka z całych sił starała się odmłodzić. Kłamczucha! Nawet jej dzieci nie wiedziały, w jakim faktycznie wieku jest ich matka. Również w listach do swojej serdecznej przyjaciółki, Elizy Orzeszkowej (tak, korespondowała z nią nierzadko) podawała się za młodszą niż była w rzeczywistości. 

(...) Ta brzoza, gaj ten i to kwiecie z głazem
Lepiej mnie znają niż wy wszyscy razem.
M. Konopnicka, Imagina (fragment)


Pierwsze rozdziały Konopnickiej jakiej nie znamy przeczytałam jednym tchem - spodobał mi się lekki styl autorki i sposób, w jaki postanowiła opowiedzieć historię tej znanej kobiety. Swoją relację oparła w dużej mierze na listach, które Konopnicka pisała i otrzymywała (Jak ludzie dziwnie wtedy te listy pisali! Mnóstwo ozdobników i zdrobnień). Jednak w miarę czytania dostrzegłam, że czegoś mi w tej biografii brakuje. Jak w każdej pozycji tego typu, znalazło się tu mnóstwo drobnych, niewiele znaczących faktów, które zajęły sporo miejsca, a wniosły niewiele nowego. Wydaje mi się, że autorka nie skupiła odpowiedniej uwagi na rzeczach ważniejszych, a cała ta biografia jest po prostu jedynie dopełnieniem wielu innych, które powstały wcześniej.


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka