niedziela, 14 grudnia 2014

Nowe zdrowe przepisy - smaczna podróż z Beatą Pawlikowską

Autor: Beata Pawlikowska
Tytuł: Nowe zdrowe przepisy
Wydawnictwo: Burda Książki
Rok wydania: 2014
Stron: 87


Żyłam w takiej nieświadomości przez kilkanaście lat. Aż nagle pewnego dnia uświadomiłam sobie, że coś dziwnego dzieje się w naszej zachodniej cywilizacji. Wszyscy są na coś chorzy. Każdy zna co najmniej jedną osobę, która walczy z rakiem albo choruje na serce. Coraz więcej jest dzieci z autyzmem. A co najdziwniejsze, przed XX wiekiem chorobliwa otyłość była rzadko spotykanym zjawiskiem, tymczasem teraz jest oficjalnie uznana za epidemię!




Niech powyższy cytat posłuży za wstęp do recenzji tej pozycji - wstęp bardzo adekwatny. Tym, co mam na talerzu, zaczęłam interesować się dwa lata temu, gdy postanowiłam przejść na dietę, co by mój królewski tyłek mógł się zmieścić na tronie. Podążałam ślepo za wskazaniami ludzi, którzy twierdzili, że wiedzą, o czym mówią: podsuwali przepisy, polecali ograniczyć mięso i ziemniaki, i jeść dużo nabiału. Dziś wiem, że to wszystko bujdy. Zdrowe jest tylko to, co nieprzetworzone. Produkty z dodatkami, konserwowane, przerabiane są wytworem rąk ludzkich, a nie natury. A to, co tworzy człowiek, jest równie zabójcze, co piękne.



Autorka już samym wstępem zachęciła mnie do dalszego czytania. Jej książki podróżnicze zawierają bardzo mało konkretów i są jednym wielkim zbiorem obrazków, ale mówienie o jedzeniu wyszło jej całkiem nieźle, choć i tu pani Beata popisała się oszczędnością: książeczka jest bardzo skromna i moim zdaniem powinna zawierać o wiele więcej przepisów.

Przeglądałam dokładnie wszystkie składniki, których Autorka użyła, gotując owe dania zawarte w tej pozycji, i muszę przyznać, że faktycznie coś w tym jest. Wszystkie produkty pochodzą prosto z ziemi i można mieć pewność, że są najzdrowszym aspektem dań, jakie kiedykolwiek człowiek wymyślił. Ziemniaki, pietruszka, słonecznik, pomidory, marchew, przyprawy... Jest tu wszystko. Zaznaczyłam już przepisy, które wypróbuję. Wykreśliłam z nich orzechy, na które jestem uczulona, i buraki, których nie lubię - właściwie każdy przepis możecie dostosować do siebie i myślę, że nie zrobi to żadnej różnicy. Jedyne, co tak naprawdę się tu liczy, to kolejność, w jakiej wrzucacie składniki

Ale ja nie mam czasu gotować, powiecie. Pani Beata też nie miała. Przygotowanie takiego dania zajmie Wam max. pół godziny! Nie dość, że to, co przyrządzicie, będzie zdrowe, to na dodatek wygląda na talerzu naprawdę kolorowo - i jest pysznie. Zastanawiacie się, jak można jeść brokuły, kalafior, fasolkę? Ja też się zastanawiałam. I wiecie co? Z ręką na sercu - nie ma rzeczy smaczniejszych! Spróbujcie wprowadzić takie zdrowe posiłki raz, dwa razy w tygodniu. Szybko przekonacie się, ile dobra wniosą. 
Polecam!


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Burda Książki