poniedziałek, 5 stycznia 2015

Gdy zwieje ci AI...


Nie wiem jeszcze, czy to wstyd, ale fascynują mnie opowieści o sztucznej inteligencji (kto królowej zabroni). To niby science-fiction, ale jakoś bardzo prawdziwe. Zachęcona recenzją Optymisty, sięgnęłam po Projekt Kraken. Zbuntowany program, który poszukuje sensu życia? W to mi graj!



Melissa opracowała program sztucznej inteligencji, który sam, bez niczyjej pomocy z Ziemi, ma radzić sobie w kosmosie podczas badania Tytana (księżyca Saturna). Nikomu nie zdradziła tajnego kodu, który sprawia, że jej program działa jak prawdziwy człowiek. Jednak AI zwane Dorotką ucieka, przekonane, że Melissa, tworząc ją, chciała wysłać na pewną śmierć w kosmos. Wierzy, że ludzkość jest zła i należy ją zniszczyć. Melissa musi znaleźć sposób na skasowanie programu, ale nie jest to łatwe, bo w ślad za nimi podąża CIA i oszuści giełdowi. Dorotka, wbrew sobie, próbuje dostrzec w ludziach dobro i odnaleźć sens istnienia - czy znajomość z 14-letnim Jacobem zmieni jej nastawienie do świata?

 Fabuła, przyznaję, od razu przypadła mi do gustu, spodziewałam się jednak, że będzie tu więcej wszystkiego. Odkrywanie świata przez sztuczną inteligencję to naprawdę ciekawy motyw, ale w tym wypadku trochę się zawiodłam.

Melissa, genialny naukowiec o mrocznej przeszłości, i Jacob, nastolatek z problemami, który jako jedyny widzi w Dorotce człowieka, to zdecydowanie najlepsze postaci. Nie mogłam się doczekać, aż autor odkryje przede mną tajemnicę kodu, który wymyśliła Melissa - rozwiązanie okazało się zaskakująco łatwe. 

Zakończenie całej książki nie wbiło mnie w fotel (może dlatego, że przewidziałam je kilka stron wcześniej), ale zostawiło jakąś nutkę melancholii i skłoniło do refleksji. To całkiem zmyślna powieść, niezbyt trzymająca w napięciu i zapewne bardziej fascynująca dla młodszych czytelników, ale łatwa w odbiorze i na pewno nie nudna. 


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Burda Książki