sobota, 28 lutego 2015

Co się działo w lutym?

Luty, najkrótszy miesiąc. Naprawdę, nie spodziewałam się takich statystyk. Śmiem twierdzić, że odwiedziny, które podskoczyły od stycznia o całe trzy tysiące, są zasługą Piątków z Fenko, które zostały zaskakująco ciepło przez Was przyjęte. Dzięki!

A jednak nie jest tak kolorowo, jak to wygląda. Uwaga, Fenko będzie się spowiadać. Przeczytała 13 książek, ale, zdaje się, czterech nie dokończyła. No co? Nie podobały mi się, to nie chciałam tracić czasu. W tym miesiącu bardzo boleśnie uświadomiłam sobie, że na świecie istnieją miliony książek, dobrych książek, które warto przeczytać, a ja zapewne nie będę miała szansy poznać ich wszystkich. Sic! Wracam do swojego postanowienia ostrożnego wybierania lektur.

I jeszcze jeden niecny uczynek. W tym miesiącu złamałam swój ban na zakupy książkowe i do mojej biblioteczki przywędrowały cztery nowe nabytki. Pokażę kiedyś. Na razie się wstydzę. Oczywiście są też takie książki, które przybyły do mnie drogą wymian. To już mniejszy grzech.

I jeszcze jedno postanowienie: postaram się podjąć nowe współprace. Wydawnictwa, z którymi współpracuję, są kochane i oferują tak świetne książki, że nie wyobrażam sobie, jak mogłabym mieć jeszcze czas na czytanie książek innych wydawnictw, ale podejmę wyzwanie. 

A jak Wam minął luty? :)