niedziela, 1 lutego 2015

Odkrywamy siebie i tylko siebie...


Zastanawialiście się kiedyś, jak by to było, gdyby w szkole nie uczono nas, by wchodzić w głowę poety? Co podmiot miał na myśli? Ile razy to słyszeliśmy. Każdy z nas po przeczytaniu wiersza miał swoją opinię na temat jego interpretacji, a i tak wszystkie brały w łeb, gdy nauczyciel zaczynał tłumaczyć, o co chodziło autorowi. Dziś o Pani Elizie Segiet, która nie pozwala czytelnikom wchodzić do swojej głowy. W jej wierszach odkrywamy siebie i tylko siebie...


Jestem w stanie wskazać przynajmniej trzy rzeczy, które wyróżniają poezję Pani Elizy Segiet spośród całej reszty: fenomenalne okładki, niesamowite zdjęcia autorstwa jej syna i wiersze przeplatane słowami, których nie używamy na co dzień.

(...) Są słowa, które chcę powiedzieć
i pomalować nimi świat. 
Blejtram 

Nigdy nie czułam się przekonana do wierszy białych. Nie lubię ich i już. Brak rytmu, brak rymu. Przecież od tego mamy prozę, a prawdziwy kunszt poezji to odpowiednio dobrane środki stylistyczne. Rozmowa z Autorką sprawiła, że na chwilę zapomniałam o tej drobnej niedogodności. Dostałam jedną ważną wskazówkę: szukać w tych wierszach siebie.

(...) kołysze się rozkosz chęci
istnienia
niewymazywalne wspomnienia
niezrealizowane marzenia
 Klif

I wiecie co? Niemal każdy utwór do mnie przemówił. Jakby pisano dla mnie i o mnie. Oba tomiki toną w karteczkach, którymi zaznaczyłam te fragmenty. I wierzcie mi, dziwnie się czuję, podsuwając Wam te cytaty. To tak, jakbym pisała o sobie.

(...) Musisz uwierzyć w siebie.
Ktoś pierwszy musi to zrobić.
Wtedy
inni uwierzą,
że ty też
potrafisz szybować.
Przestworza

Patrząc jednak z innej perspektywy, ten sposób odczytywania wierszy odziera je z tajemniczości. Są jak własny dziennik, który ktoś napisał w naszym imieniu. Szkolny schemat interpretacji wierszy ma to do siebie, że potrzebuje ogromnej wiedzy z różnych dziedzin, pochłania więcej czasu, ale też wydaje się być bardziej ambitny.

Dobra, Fenko, przyznaj się! Tak, prawie nakryłam się nogami z wrażenia, gdy listonosz przyniósł paczuszkę. Oszołamiająca grafika! Gdy zobaczyłam Myślne miraże... Wierzcie mi, żadne zdjęcie nie oddaje piękna tych tomików!

(...) Odnalazłam samą siebie i swój cel:
życie!
Stół

Miałam też przyjemność pogawędzić sobie z Autorką. Niebagatelna osoba! Z jej wierszach wyłuskacie po trochę wszystkiego - melancholii, miłości, erotyzmu. Każda kobieta odnajdzie w nich siebie. Nie jestem w stanie wskazać, który z tych zbiorów bardziej legł mi na sercu. W obu znalazłam wersy, które muszę przypiąć do swojej korkowej tablicy, by móc na nie często patrzeć. Trzeba podkreślić, że te wiersze są pisane z niejakim dostojeństwem. I tak, są mądre. Nadają się idealnie do tego, by położyć je przy łóżku i wracać do nich co jakiś czas. Są po to, by się nad nimi roztkliwić. Albo może raczej - nad samą sobą...

(...) Prawdziwe są tylko pragnienia.
Tylko pragnienia