wtorek, 10 lutego 2015

Powstańcie, póki możecie


Chodziłam wokół tej książki jak łowca wokół swojej zdobyczy. Wąchałam, dotykałam i bałam się zacząć czytać. Bo to już. Finał. Więcej nie będzie. Tą chwilą trzeba się rozkoszować. W końcu otworzyłam i pozwoliłam, by rodzeństwo Masonów wyjawiło mi wszystkie swoje sekrety. Teraz nie ma już miejsca na tajemnice, więc uwaga! - Fenko rzuca spojlerami.

Po chwalebnym zmartwychwstaniu w części drugiej przyszedł czas na odpowiedzi. Dlaczego Georgia żyje, skoro Shaun niewątpliwie ją zastrzelił? Skąd wzięły się zombiaszcze komary, skoro tak małe żyjątka nie mogą przenosić wirusa? I o co w ogóle chodzi z tym wirusem? Co, jeśli prawda okaże się bardzo, bardzo brzydka?

Przekażę wam prawdę tak, jak ją rozumiem. 
A wy zrobicie z nią, co uważacie za słuszne.

Miałam dreszcze, gdy brałam się za czytanie. Wszyscy obiecywali mi niezapomniane emocje, bo skoro druga część była super, to w trzeciej oczy wyjdą mi na wierzch. No to czytałam. I przyznaję szczerze: dwie pierwsze części okazały się jednak lepsze. Nie ujmuję Autorce zasług, nie twierdzę, że nie miała pomysłu - bo wszystko zostało ładnie zaplanowane i zrealizowane. A jednak klimat tej wspaniałej trylogii wciągnął mnie na tyle, bym już wcześniej domyśliła się tych bomb, które teraz miały wybuchnąć z głośnym hukiem i totalnie mnie zaskoczyć. Tak więc nie do końca zaskoczyły.

Autorka kontynuowała tradycję dwuosobowej narracji i ta żeńska część zdecydowanie bardziej mi się podobała. Nieczęsto spotykam się z tematyką, jaką zastosowano w przypadku Georgii powstającej z martwych, więc jak dla mnie, było to coś totalnie świeżego.

Nazywacie humorem żarciki rzucane co jakiś czas między bohaterami Waszych ulubionych książek? Phi, przeczytajcie Przegląd Końca Świata! Cała trylogia to jeden wielki humor, a traktuje o rzeczach całkiem poważnych (i nie mówię tu o zombie). Chyba nigdy nie spotkałam tak umiejętnego połączenia tych wszystkich rewelacji, które nam tu zaserwowano. 

Mogłabym strzelić focha za to, że techniczna strona niektórych scen pozostawia wiele do życzenia, że miejscami bywało nudno, że do tej pory nie rozumiem przedstawionych tu politycznych aspektów i że spodziewałam się naprawdę mocnego zakończenia...

Mogłabym, ale nie będę, bo tę trylogię naprawdę trzeba przeczytać. 
Nie lubicie zombie? Co z tego, ja też nie! Mira Grant i tak powali Was na kolana.


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non