wtorek, 17 marca 2015

Clariel

Kto z nas nie ma czasem ochoty rzucić wszystkiego i zatopić się w ciszy lasu? Można by tam siedzieć, rozmyślać, czytać, a potem wrócić do ciepłego domku. Ale czasem chciałoby się tam zostać na zawsze. Tego właśnie chce Clariel, która gotowa jest odrzucić wygodne życie i zatroszczyć się sama o siebie. Jej marzenie wydaje się jednak coraz bardziej nieosiągalne...

Clariel przeprowadza się wraz z rodziną do miasta. Tam czeka ją spotkanie z królem, z którym łączy ją pewne pokrewieństwo. Jest brana pod uwagę jako następczyni tronu, co oznacza bycie marionetką w rękach innych ludzi. W elitarnej szkole dla wyższych sfer Clariel spotyka Bela i styka się z Wolną Magią, potężną i zakazaną siłą. Wkrótce tragedia, jaka spotka jej rodzinę, sprawi, że marzenia Clariel o życiu wśród drzew staną się bardzo odległe...

Powyższa pozycja jest prequelem serii, którą wielu z Was od jakiegoś czasu z zapałem czyta i recenzuje na swoich blogach. Na mnie ta książka wywarła dziwne wrażenie. Zdecydowanie nie jest to forma fantastyki, do jakiej przywykłam.

Clariel jest inne niż wszystkie bohaterki książek młodzieżowych. Silna, niezależna, łatwo wpada w gniew. To zdecydowany plus, zwłaszcza jeśli dodać do tego relacje, jakie łączą ją z Belem - chłopak jest w niej zakochany, a ona wciąż dość obcesowo pokazuje mu, gdzie jego miejsce. Relacje z mężczyznami niewiele ją obchodzą. Jej żywiołem jest samotne życie w lesie.

To, co zdziwiło mnie najbardziej, to obojętność, z jaką Clariel przyjęła nagłe odejście bliskich jej osób. Pod tym względem Autor się nie popisał i czułam się trochę zawiedziona brakiem aspektu psychologicznego. Zwłaszcza że język, z jakim tę pozycję napisano, stwarzał ku temu idealne warunki. Zdania były długie i narracja zdawała się płynąć własnym, spokojnym rytmem. Nieźle nadszarpnęło mi to nerwy w sytuacjach, gdy akcja zaczynała przyśpieszać - zupełnie nie dało się wyczuć napięcia przy tak uporczywie leniwym toku narracji.

Czyż to wędrowiec drogę wybiera, czy raczej droga wybiera wędrowca?

Wiem, że seria Garatha Nixa jest niezłą gratką dla fanów gatunku, ale mnie zupełnie nie porwała. Czytało mi się przyjemnie i nie czułam dłużącego się czasu, ale tej książce, według mnie, daleko do ideału. Świat magii został potraktowany po macoszemu, choć jest tu głównym aspektem. Jeśli jednak jesteście fanami fantastyki w każdej formie, nie wahajcie się ani chwili. To zdecydowanie coś świeżego.


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu