niedziela, 29 marca 2015

Głupia rzecz, miłość...


Kilka lat temu Fenko z ponurą miną brnęła przez kolejne strony Lalki i mamrotała ze złością pod nosem. O co chodzi z tym Wokulskim? Żeby pozwolić się tak poniżać głupiej dziewczynie... I te wszystkie dodatkowe wątki, po co to komu? Jak ciężko to czytać... Fenko ledwo dotrwała do końca, i to tylko po to, by zaspokoić swoją ciekawość i dowiedzieć się, jak to wszystko się skończyło. A potem? Po czytaniu lektury przyszło jej omawianie i Królowa przepadła. Zakochała się w klasyce po raz kolejny. Dziś, po dwóch latach od matury, pokornie wyciąga ręce po najpiękniejsze wydanie Lalki, jakie jej królewskie oczy widziały.

Wokulski to postać niezwykła. Bogaty przedsiębiorca, który pracą własnych rąk wspiął się po drabinie społecznej i który wspaniały sukces zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie. Zakochany miłością romantyczną i jednocześnie twardo stąpający po ziemi. Człowiek marzeń i człowiek czynów, rozdarty pomiędzy dwiema epokami.

Ach, gdyby tylko nie ta kropla żalu, tak mała, a tak gorzka!


Miłość potrafi pogrążyć każdego. Wokulski szuka wszelkich sposobów, by zbliżyć się do Izabeli, panny z wyższych sfer, zepsutej i wyniosłej, nieliczącej się z innych, a jednocześnie spragnionej ciepłych uczuć. Na tym jednak historia się nie kończy, a dopiero zaczyna - bo oto sieć miłości i intryg sięga o wiele dalej, niż mogłoby się zdawać. Ktoś inny kocha Wokulskiego, ktoś jeszcze inny go wspiera, ktoś inny kładzie mu kłody pod nogi.

W tym gąszczu postaci, z których każda jest niezwykła i jedyna w swoim rodzaju, rozciąga się wspaniałe tło obyczajowe tamtych czasów. Nikt nie potrafi opisywać życia z taką wnikliwością i realizmem, jak robił to Prus! Pamiętam, jak polonistka opowiadała nam o jego niebywałej spostrzegawczości. Nie jestem pewna, kto chciał tę spostrzegawczość przetestować, ale ów gagatek podróżował razem z Prusem pociągiem i zagadywał go przez całą drogę. Słyszał o niebywałym zmyśle obserwacji tego pisarza i obrał go sobie za cel. Kiedy pociąg się zatrzymał, rozmówca Prusa zapytał go, czy pamięta kobietę, która stała na jednym z wcześniejszych peronów i przypadkiem rozsypała zawartość swojego koszyka. Prus był w stanie podać całe mnóstwo szczegółów, począwszy od kolor chusty tej osoby, po zawartość jej koszyka. A w tamtej chwili zajęty był przecież ożywioną rozmową i jego uwaga ani na moment nie oderwała się od rozmówcy!

Głupia rzecz, miłość. Poznajesz, kochasz, cierpisz. Potem jesteś znudzony albo zdradzony.


Ta książka to niewyczerpane źródło ponadczasowych mądrości, pozycja pełna niedopowiedzeń i czytelniczych domysłów. Zdaje się, że Prus posiadł tajemną wiedzę pisarską, nim na dobre zaczęto mówić o warsztacie pisarza. Jak każdą klasykę, Lalkę czyta się długo i należy to robić z uwagą, rozkoszować się każdym słowem, wyciągać wnioski, czerpać pełnymi garściami. Ja dopiero teraz byłam w stanie wychwycić to, co przegapiłam podczas pierwszego czytania i ta lektura nabrała dla mnie zupełnie nowego znaczenia. To nie tylko powieść o nieszczęśliwej miłości i niszczycielskiej kobiecej sile. To opowieść o tym, jak ciężko jest podążać za marzeniami i jak wiele można utracić, by osiągnąć to, czego się pragnie. Ale czy wtedy nie jest już za późno? 


Za lekturę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG