poniedziałek, 30 marca 2015

Nie ma dymu bez ognia...



... i nie ma zbrodni bez kary. Ogromnie się cieszę, że mam możliwość odświeżyć sobie klasyków, i to w tak pięknych wydaniach. Dzieła, które weszły do kanonu lektur, czyta się niezwykle ciężko, ale nie dlatego, że są lekturami - ale dlatego, że to książki o prawdziwej wartości. Coś przekazują i czegoś uczą. Odsłaniają prawdę o człowieku. Czasami nawet o coś walczą. A o co właściwie walczył Raskolnikow? Czy morderstwo, które się dopuścił, było tylko walką o lepszy byt materialny? Powiecie, że to nieważne, bo tak czy inaczej, był winnym. I będziecie mieli rację. Ale przecież: Mówią, że w winie tkwi prawda.



W wielu przypadkach klasyka ratuje całą literaturę. Ile byśmy nie zaliczyli potknięć, dzieła dawnych, wybitnych pisarzy zawsze będą bazą dla przyszłych pokoleń. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie spodziewałam się, iż kiedykolwiek będę tak hołubić Zbrodnią i karę. Granice ludzkiej moralności to mój konik, nic więc dziwnego, że ta lektura tak przypadła mi do serca.

Raskolnikow to biedny student, w którego umyśle rodzi się chora idea: zabije lichwiarkę i ukradnie jej pieniądze. Dzięki temu poprawi byt swój i swojej rodziny, rozwiąże wszystkie problemy, a przede wszystkim udowodni sobie jedną niezwykle ważną rzecz: że jest jednostką wybitną i odważną, i że nikt inny nie mógłby popełnić takiego zabójstwa, bo nie każdy rodzi się geniuszem.

Zabiłem nie człowieka, lecz zasadę!

Zakładam, że każdy z nas, choć spodziewam się, że morderców w pobliżu nie ma, doświadczył wyrzutów sumienia. Bo okłamał rodziców (daj spokój, mamo, przecież nie chodzę na wagary), bo zwędził bratu mięso z talerza (cudze zawsze smaczniejsze), bo zrobił koleżance jakieś świństwo (jędza się krzywo patrzyła). Raskolnikow tak przejął się swoim planem odebrania życia drugiemu człowiekowi, że dosłownie się rozchorował. To oczywiście nie przeszkodziło mu wprowadzić owego planu w życie. Zabrał cudze pieniądze (których nie wykorzystał) i w tajemnicy przed światem uknuł zbrodniczą intrygę (po czym sam robił wszystko, by śledczy odkryli jego winę).

Zbrodnia i kara to najbardziej wnikliwie studium psychologiczne człowieka, jakie dane mi było poznać. Dla mnie zawsze będzie to książka pełna kontrastów, zwłaszcza pod względem ukazanej tam ludzkiej natury: cnotliwa prostytutka i morderca, który choruje ze zmartwienia. Kalejdoskop uczuć i emocji znanych każdemu.

Chyba nie minę się z prawdą, jeśli powiem, że to lektura obowiązkowa, prawda?


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG