niedziela, 22 marca 2015

Opowieści całkiem niepokojące

Być może o tym nie wiedzieliście, ale Joseph Conrad był z pochodzenia Polakiem, który do perfekcji opanował język angielski. Swoją karierę zaczynał jako marynarz - a skończył jako znany angielski pisarz. Swój pseudonim stworzył ze swoich dwóch polskich imion: Józef i Konrad. Na wykładach z literatury brytyjskiej często zastanawiałam się, jak potoczyłoby się jego życie, gdyby z Polski nigdy nie wyjechał. Czy byłby równie znany i czy dziś Jądro ciemności czytalibyśmy jako lekturę polską, a nie na poły obcą?

Kiedy zobaczyłam, że Wydawnictwo Zysk i S-ka wypuszcza Conradowskie Opowieści niepokojące, niemal oszalałam. To nie tak, że cenię tego pisarza ponad innych i jestem zakochana w jego twórczości. Ta pozycja jest dla mnie pierwszą szansą na powrót do klasyki. Obiecałam sobie sięgać w przeszłość i dziś tę obietnicę spełniam z niemałą satysfakcją.

Najbardziej klarownym i jednocześnie inspirującym opowiadaniem wydaje mi się Powrót. Zdradzające żony, wściekli mężowie, wszyscy to znamy. Kiedy czytałam, miałam przed oczyma sceny jak z filmu, doprawione efektami specjalnymi: czas zatrzymujący się nad głowami skłóconego małżeństwa, kobieta w swoim smutnym szaleństwie i mężczyzna próbujący pozostać wiernym swoim ideałom.

Conrad jest mi bliski głównie z powodu tematyki, jaką obrał w swojej twórczości: granice ludzkiej moralności i zachowanie człowieka w sytuacji ekstremalnej. Te zagadnienia fascynują i mnie tak bardzo, że uczyniłam z nich temat przewodni swojej pracy maturalnej i być może rozwinę go w pracy licencjackiej.
 
Ostatnie opowiadanie, Laguna, było chyba tym, które w pewnym momencie poruszyło mnie najbardziej. Najgorszy możliwy scenariusz naszego życia - kochać kogoś miłością wielką i stałą, jaką kocha się rodzinę, i odwrócić się do niej plecami, by ratować życie własne, a zaprzepaścić cudze.

Nie ma gorszego wroga i lepszego przyjaciela niż brat (...), bo jeden brat zna drugiego, a w doskonałej wiedzy jest siła czynienia dobra i zła.

Tak naprawdę każde z zebranych tu opowiadań zasługuje na uwagę. Być może te dzieła nie byłyby tak magiczne, gdyby podpisano je innym nazwiskiem. Być może nie byłyby tak zastanawiające, gdyby odebrać bohaterom rzeczywistość Czarnego Lądu, niebezpiecznego dla ludzkiego zdrowia, psychiki i moralności. Być może. 

Z pewnością powyższą pozycję trzeba czytać powoli i uważnie, docenić ją i pozwolić sobie zrozumieć szaleństwo tych wszystkich ludzi: matki, która po narodzinach niepełnosprawnych dzieci zabija męża, handlarzy kością słoniową, którzy pozostawieni sami na obcej ziemi, zaczynają skakać sobie do gardeł. Zrozumieć mroki przeszłości, z którą mierzy się przecież każdy z nas.


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka