niedziela, 15 marca 2015

Podbijamy Londyn!

Najnowszy numer English Matters wita nas wystrzałową okładką, zupełnie różniącą się od tych, z którymi dotychczas miałam do czynienia. Oczywiście oczekiwałam artykułu o Londynie - "dla początkujących", jak głosi pierwsza strona. Nie spodziewałam się natomiast znaleźć opowieści o życiu człowieka, który dzięki swojej determinacji osiągnął sukces. Takie historie to ja uwielbiam!


Zacznijmy od początku. A początek zdaje się być bardzo smakowitym kąskiem dla książkożerców, bo oto coś specjalnie dla nas - małe co nieco o Lolicie Vladimira Nabokova. Nigdy tej książki nie czytałam, ale zastanawia mnie jej fenomen. Okrzyknięta została skandalem, bo opowiada o pedofilii, a Autora próbowano utożsamiać z głównym bohaterem. Niezła gratka, prawda? Moja lista książek do zdobycia wciąż się powiększa i nawet English Matters grzecznie mi w tym pomaga.


Tytułowy artykuł, czyli o tym, jak wyjechać do Londynu i nie zwariować, próbując zobaczyć wszystkie atrakcje. Robimy listę, kreślimy plan, wypełniamy portfel - i w drogę!



Dla zainteresowanych kulturą japońską - a jest Was pewnie sporo - artykuł o japońskich wampirach. Do tego okrutna Wojna Róż, co nieco o krwi (brrr) i, uwaga, wspaniałości robienia selfie! Jestem pewna, że to Wam się spodoba najbardziej. Do tego cudowny projekt Klary Keler, która fotografuje nagich ludzi z... jedzeniem. Uczy, jak kochać swoje ciało i nie iść za trendem, który mówi Ci, jak masz wyglądać, ile ważyć, w co się ubierać i w jaki sposób się podobać. To musi przeczytać każda kobieta.



Takim oto sposobem docieramy do owego wspaniałego artykułu, o którym wspomniałam we wstępie. Historia Henry'ego Cavilla zainspirowała mnie. Podróż na tysiąc mil zaczyna się od jednego kroku, takie słowa usłyszał nastoletni chłopiec od znanego aktora. Postanowił uczynić pierwszy krok i choć przeciwności piętrzyły się niczym góry lodowe, determinacja doprowadziła go do sukcesu. Wiecie, że kiedy próbowano dodzwonić się do niego z wiadomością, że dostał rolę Supermana w filmie Man of Steel, był właśnie w trakcie gry World of Warcraft i zignorował telefon? Prawdziwy człowiek ze stali.


Muszę przyznać, że ten numer wydawał mi się dziwnie krótki. Dotarłam do końca i zdziwiłam się, nie mogąc znaleźć kolejnych stron. To chyba dowód na to, że to całkiem dobry numer ;)