wtorek, 10 marca 2015

Śmierć w Breslau

Zaczynałam tę książkę dwa razy, wciąż ją odkładałam i sięgałam ponownie. Chciałam zapamiętać każdy szczegół, bo to przecież kryminał i wszystko może się przydać do rozwiązania zagadki. Wróżyłam sobie trudną przeprawę. Bo podobno twórczość pana Krajewskiego albo się kocha, albo nienawidzi. I co z tego wynikło?


Rok 1933. We Wrocławiu dochodzi do zbrodni - znaleziono zwłoki dwóch kobiet, tajemniczy napis w nieznanym języku spisany krwią i kilka skorpionów. Komisarz Mock przerywa osobliwą partię szachów w domu rozkoszy. To zagadka w sam raz dla niego.

Wszystko w tej książce było inne niż to, z czym dotychczas miałam do czynienia. Ekspertem nie jestem (tylko królową), ale wydaje mi się, że Autor kreuje swój świat z niespotykanym (bo nieco dziwnym) minimalizmem. Wystarczy kilka słów, by przedstawić bohatera i sprawić, że czytelnik go zapamięta, mimo że zanim pojawi się po raz kolejny, poznamy jeszcze kilka innych postaci. Wspaniale! Jednocześnie dodajcie do tego język niezbyt prosty oraz wymagające wysiłku umysłowego konstrukcje zdań i sami oceńcie.

Bardzo spodobało mi się tło historyczne, jakie Autor sobie wybrał. Wyobraźcie sobie niemieckie miasto, kipiące od rozpusty oraz użerające się z korupcją i hitleryzmem. Mock próbuje rozwikłać zagadkę morderstwa, gestapo próbuje go sobie podporządkować. Książka jest niewielkich rozmiarów, ale czytało mi się ją zadziwiająco długo. Pod koniec akcja nabrała tempa i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to zbrodnia, jakiej nie znajdziecie w byle kryminale. Z reguły nie sięgam po ten gatunek, bo typuję winnych zbyt wcześnie, odbierając samej sobie możliwość bycia zaskoczoną, ale tu, o ile nie jesteście medium, z pewnością nie ułożycie sami tych puzzli. Zemsta, przeszłość przeplatająca się z teraźniejszością, tajemnice, tajemnice, tajemnice...


Główną wadą tej pozycji jest fakt, że nie wywołała u mnie wielkich emocji. Zagadka jest skonstruowana wyśmienicie, ale miałam wrażenie, że bohaterowie mogliby reagować bardziej emocjonalnie na to, co się wokół nich dzieje. Niemniej jednak, rozwiązanie okazało się dla mnie naprawdę zaskakujące. Jeśli jesteśmy fanami kryminałów, a już zwłaszcza tego Autora, bierzcie w ciemno.


Za lekturę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak