środa, 29 kwietnia 2015

Awensis

Odnoszę wrażenie, że coraz mniej osób sięga po Sci-Fi, a ja jestem jedną z nielicznych, które chcą czytać o inteligentnych komputerach przejmujących władzę nad światem lub, jak w tym wypadku, o obcych. Spotkania ludzi z inteligencją pozaziemską uważam za szczególnie wymagający i trudny temat. Niełatwo jest się tu wybić i pokazać coś nowego. A już na pewno trzeba wiedzieć, co i jak pisać. Zachęcona piękną okładką, sięgnęłam po Awensis. I w tym wypadku powiedzenie Nie oceniaj książki po okładce jest idealnym wstępem do recenzji.


Wioletta Formela
Awensis
Novae Res
215 stron

Malina i Andrzej nie mogą mieć dzieci. Mężczyzna wykrada więc z kliniki ginekologicznej nasienie, nie wiedząc, że nie należy ono do człowieka. Malina zachodzi w ciążę, a po trzech miesiącach, przerażona szybko rozwijającym się płodem, rodzi dziecko i zostawia je w szpitalu. Sami trafia do rodziny zastępczej, dorasta i wychodzi za mąż. Pewnego dnia jej przybrana matka porównuje ją do Obcych, których od jakiegoś czasu gości Ziemia. Sami, ciekawa tych istot, postanawia sprawdzić, czy rzeczywiście coś ich łączy.

Fabuła zapowiadała się wręcz arcyciekawie. Autorka miała świetny pomysł i jedynym mankamentem w tym przedsięwzięciu był fakt, że ów pomysł nie został odpowiednio zrealizowany. Opisane powyżej wydarzenia rozgrywają się na zaledwie kilku stronach! Zastraszająca prędkość. I nie jest to bynajmniej mistrzowsko poprowadzona akcja, która wciąga od samego początku. Obecność Obcych na Ziemi została potraktowana jak codzienne wydarzenie i nie sądzę, by czytelnik w jakikolwiek sposób mógł odczuć, że to coś nadzwyczajnego.

Odniosłam wrażenie, że Autorka próbowała stworzyć świat drobiazgowy i rozbudowany, pokazać inną przestrzeń, życie i technologie obcej rasy, ale coś tu zupełnie nie wyszło. Bohaterowie, tak ważni dla każdej powieści, byli do bólu banalni, a nawet posiadali tę dozę irytującej stereotypowości, jaką spotykamy na każdym kroku w książkach młodzieżowych. Gdyby pozwolić wydarzeniom toczyć się w naturalnym tempie i podreperować kulejący styl (a także, niestety, dialogi i kilka innych elementów), książka wypadłaby o wiele lepiej. 

Niestety, nic tu nie zostało do końca przemyślane i zdaje się, że pomysł nie odleżał odpowiednio długo, by dojrzeć. Skłamałabym, mówiąc, że to książka warta polecenia. Mam jednak nadzieję, że kolejne pomysły Autorki zostaną lepiej wykorzystane - ten z pewnością miał w sobie odpowiedni potencjał.


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Novae Res