piątek, 3 kwietnia 2015

Czy ktokolwiek czyta książki o tematyce religijnej?

To pytanie gnębi mnie od dawna. Czy ludzie w ogóle czytają coś, co zahacza o wiarę? Nie mówię tu o książkach takich jak na powyższym zdjęciu - autobiografiach, historiach o nawróceniach i objawieniach, które w pewien sposób szerzą propagandę i nie są literaturą popularną. Mam na myśli pozycje, które (bazując na religii), opowiadają zupełnie nieznane nam historie. Pozycje, które są interpretacją autora i przedstawiają ludzki, a nie boski, punkt widzenia. Pozycje, które każą czytelnikowi utożsamić się z rozdartym wewnętrznie bohaterem, spojrzeć w głąb swojej duszy i zweryfikować to, w co ów czytelnik wierzy, jak postępuje i do jakich granic rozciągnął swoją moralność. Mam wrażenie, że temat Boga i wiary jest dziś w literaturze popularnej po prostu niemodny.



Jakiś czas temu brałam udział w konferencji z pewną niezbyt znaną polską autorką. Ludzie zadawali jej pytania wszelakie, zadałam więc i ja: po jaki gatunek książki nigdy by nie sięgnęła i nigdy by takiej nie napisała? Odpowiedziała, że byłaby to książka o tematyce religijnej.

Miałam kiedyś okazję sięgnąć po pewną dwunastotomową serię (okładkę pierwszej części zamieszczam obok), jedyną w swoim rodzaju, w której przedstawione wydarzenia rozgrywają się na tle Apokalipsy znanej nam z wizji św. Jana.

Dzień zagłady traktuje temat niezwykle poważnie. Autorzy trzymają się ściśle tego, co przekazał św. Jan, a rozgrywające się wydarzenia zostają poparte odpowiednimi cytatami z Biblii. Nikt wcześniej nie wyjaśnił mi, co oznaczają te wszystkie zagadkowe opisy w Apokalipsie - zrozumiałam to dopiero po tej lekturze. 

Wyobraźcie sobie, że nagle, w jednej minucie, znikają miliony ludzi na całym świecie i od tego wydarzenia rozpoczyna się ostatni okres w dziejach ludzkości. Później przyjdzie Jezus i nie będzie już nic.

To naprawdę niezwykle, zobaczyć tak odważne potraktowanie tematu na kartach książki przeznaczonej dla mas. Wydarzenia, które nigdy się nie rozegrały, bo dotyczą przyszłości, a które miliony ludzi bierze za pewnik. Z podobną tematyką możecie spotkać się w Pozostawionych, ale tej książki nie polecam, to najbardziej nieudany koniec świata, o jakim przyszło mi czytać. 


Dzień zagłady, mimo swej oryginalności, też idealny nie jest, bo przedstawia sprawę jednostronnie. Czytelnik patrzy na Apokalipsę oczyma chrześcijan lub osób nawróconych. Ta książka nie daje głosu niewierzącym lub innowiercom. Nawet w Quo vadis Sienkiewicz uczynił jedną bardzo znaczącą dla fabuły postać człowiekiem niewierzącym do samego końca.

Podstawą mojego dzieciństwa - po części z racji braku innych lektur - była Biblia dla dzieci. Do dziś uważam tę księgę za potężne źródło inspiracji, zaraz obok mitologii, baśni, bajek i legend. Religie to temat, który żywo mnie interesuje, który zamierzam poznać lepiej i wykorzystywać niejednokrotnie w swoich własnych książkach. Pozycji, które bazują na wierze, jest tak mało, że nie mogę w to uwierzyć! Przecież religia to największy motywator - przez nią wybuchają wojny, przez nią ludzie żyli w ciemnocie długie lata, była powodem tyle szczęścia, ile cierpienia milionów. 


Tymczasem wygląda na to, że chociaż od czasu do czasu powstają książki bazujące na religii, w większości
nie są przyjmowane przez masy. Gdyby tak było, mnożyłyby się w tempie zawrotnym (na równi z młodzieżówkami, które sprzedają się w milionach, niezależnie od poziomu, jaki reprezentują). Wyjątkiem są bestsellerowe i kontrowersyjne twory Dana Browna, który od tematu religii wcale nie stroni.


Ciekawa jestem, czy Wy lubicie czytać takie pozycje i czy rzeczywiście je czytacie? Jeśli znacie ciekawe tytuły, które - niezależnie od gatunku danej książki - sięgają po tematykę religijną, dajcie koniecznie znać!