czwartek, 9 kwietnia 2015

Pisania można się nauczyć

W swoim pudełku marzeń chowam jedno wyjątkowe zdjęcie. Zostało zrobione, gdy miałam siedem lat i chodziłam z wiecznie rozczochraną czupryną. Na tym zdjęciu siedzę pochylona nad kuchennym stołem, a wokół mnie piętrzą się wszystkie bajki, jakie wówczas posiadałam. Tworzą wielkie stosy, zza których ledwo wystaje mi głowa. To dzięki tym stosom aparat nie uchwycił tego, co za nimi chowałam: skleconą z zeszytowych kartek książeczkę, w której spisywałam kolejną historię...


Katarzyna Bonda
Maszyna do pisania
Wydawnictwo Muza
318 stron

Od dawna śledzę fanpage Autorki i stamtąd też dowiedziałam się, że Katarzyna Bonda nazywana jest Królową Polskiego Kryminału. Królową! Jak to, pomyślałam z nosem przyciśniętym do ekranu komputera. Królowa jest tylko jedna. Nitk nie może odebrać mi korony! I rzuciłam się drapieżnie na książkę.

Przyznaję, że jeszcze kilka lat temu wierzyłam w świętą wenę, która przychodzi, by natchnąć pisarza. Dziś wierzę, że wena to po prostu radość posiadania swojej pasji. A rzemiosła trzeba się nauczyć. Okazuje się przydatne zwłaszcza wtedy, gdy człowieka dopadnie zwątpienie lub tak jak Fenko będzie musiał wbrew własnej woli przyjąć w swe skromne progi pisarską blokadę.

Czytałam wiele poradników pisarstwa. Większość z nich skupiała się na zagrzewaniu do boju i podsuwała ćwiczenia, których nikomu nie chciało się robić (bo jaki sens ma pisanie scenek na temat z góry nam narzucony, który nijak się ma do tego, co nam siedzi w głowie? My chcemy pracować nad własną książką!). Pani Bonda oszczędziła mi takich doświadczeń. Pokazała, jak znaleźć swój pomysł na powieść, a potem rzuciła mnie na głęboką wodę i poprowadziła przez każdy etap pisarskiej żeglugi. Dostrzegłam, jak wiele błędów popełniłam, zasiadając do pisania, zanim pozwoliłam swoim pomysłom dojrzeć!

Sponiewierałam tę książkę okrutnie. Jest wymazana flamastrami, tonie w odręcznych notatkach i poprzetykana jest milionem karteczek samoprzylepnych. To pierwsza w tym roku pozycja, która otrzymuje ode mnie najwyższe odznaczenie.

Maszyna do pisania jest przeznaczona dla wszystkich piszących, niezależnie od tego, w jakim gatunku książkowym gustujecie. Zastanawialiście się, dlaczego tylu początkujących autorów rzuca się z zapałem do pisania, a po tygodniu okazuje się, że coś zgrzyta i żadnej książki nie będzie? Katarzyna Bonda pokazuje, jak bezpiecznie przejść przez okres ciąży i szczęśliwie, choć niekoniecznie bezboleśnie, urodzić swoje literackie dziecko. To koniec bezowocnych rozmyślań nad tym, jak autorzy bestsellerów stworzyli wyraziste postaci, jak wybierali narrację i jakim cudem poprowadzili tak genialną fabułę, a potem jeszcze mieli dość sił, by skonfrontować się z wydawcą. To idealna okazja, by samemu poznać te magiczne niemal sztuczki. Przetestowałam je na sobie i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że mój pomysł na książkę nabrał wyrazistości.

Z ciekawości zajrzałam do Internetu, by zobaczyć, co inni sądzą o Maszynie do pisania - i otworzyłam ze zdumienia oczy. Mnóstwo krytyki, zupełnie dla mnie niezrozumiałej. Czy ci, którzy wyrazili się o tej pozycji negatywnie, wykorzystali ją do tego, do czego została stworzona, czy jedynie ją przejrzeli jak zwykłą książkę, nie zastanawiając się nad tym, jak ważne i przydatne treści zawiera? Przyznaję, że zabrakło tu pewnych drobnych zagadnień, o których miałam okazję czytać na portalach poświęconych pisarstwu, ale Maszyna do pisania jest jedynym takim papierowym poradnikiem, z którym jak dotąd się zetknęłam i który porusza najważniejsze kwestie (włącznie z tym, jak znaleźć swój gatunek) i zawiera tyle konkretów! Kiedy myślałam już, że właśnie przyłapałam Autorkę na potknięciu, okazywało się, że ciągnęła temat dalej, aż zupełnie go wyczerpała.


Niektórzy denerwują się, że każdy pisarz bierze się w końcu za własny podręcznik o pisaniu, jakby miał ku temu predyspozycje. Cóż, Katarzyna Bonda z pewnością je ma. Ukończyła studia dziennikarskie i scenariopisarstwo na łódzkiej filmówce. Uczestniczyła w niezliczonej ilości kursów pisarskich. I nie poprzestała na studiowaniu teorii. Jej Maszyna do pisania to nie kolejny piewca pisarskich natchnień i boskich powinności. Nie dostaniecie gotowca, który szybko stanie na półkach księgarń i równie szybko z nich zniknie, rozchwytywany przez czytelników. Dostaniecie wskazówki, ale sposób na ich wykorzystanie jest tylko jeden: pisać, pisać, pisać! To pozycja, która odbierze Wam wszelkie złudzenia i przygotuje na nieprzyjemną prawdę: pisarstwo to zawód jak każdy inny. Trudna i wyczerpująca praca. Przetrwają najsilniejsi.

Fenko po tej lekturze bez żalu oddaje koronę. Pani Bondzie należy się ona bardziej niż komukolwiek!


Za lekturę serdecznie dziękuję Księgarni Bonito
http://bonito.pl/k-1245675-maszyna-do-pisania-kurs-kreatywnego-pisania