środa, 22 kwietnia 2015

Sekretne życie pszczół

Po lekturze Czarnych skrzydeł polowałam na Sekretne życie pszczół z wytrwałością, o jaką się nawet nie podejrzewałam. Wiedziałam, że to musi być dobra książka, jeszcze lepsza niż Skrzydła, bo przecież to dzięki niej Autorka zdobyła rozgłos. Zabrałam się więc do czytania i przez prawie 200 stron zastanawiałam się, o co właściwie tyle krzyku...

 Sue Monk Kidd
Sekretne życie pszczół
Wydawnictwo Literackie
352 strony
Czternastoletnia Lily mieszka z agresywnym ojcem i czarnoskórą opiekunką Rosaleen. Od lat dręczy ją poczucie winy z powodu śmierci matki, bo to ona, Lily, ją zabiła. Kiedy Rosaleen wdaje się w awanturę z grupką białych ludzi i zostaje aresztowana, a ojciec mówi Lily, że matka zostawiła ją na krótko przed śmiercią, dziewczynka pomaga Rosaleen uciec z więzienia i razem udają się w podróż. Schronieniem będzie dla nich odtąd dom trzech czarnoskórych sióstr, które hodują pszczoły, i wszystko wskazuje na to, że kiedyś znały matkę Lily.

Potrafię zrozumieć, dlaczego ta książka mogła być popularna jakiś czas temu. Dziś jednak królują szybka akcja i wielkie emocje, dlatego ta głośna pozycja bardziej mnie znudziła niż zachwyciła.

Przez większą część książki nie dzieje się niemal nic. Lily pomaga siostrom w hodowli pszczół (ciekawostki o pszczołach i cytaty z innych pozycji były tu najbardziej interesującym aspektem) i zakochuje się w czarnoskórym Zachu. Akcja nabiera tempa wraz z rodzinną tragedią i od tej pory wszystko rozwija się tak, jak powinno, ale chociaż ostatnie 100 stron czytałam z jako takim zainteresowaniem, nie mogły one całkowicie zrekompensować nudnych chwil spędzonych przy śledzeniu rozwijającej się fabuły.

Dużym plusem są bohaterowie. Nie ma chaosu ani pomieszania z poplątaniem, wszystkich widać jak na dłoni i można ich do woli lubić albo nienawidzić. Moją ulubienicą była czarnoskóra May, która bez dwóch zdań wyróżniała się na tle innych bohaterów. 

Sue Monk Kidd nie lubi chyba mocnych i zapadających w pamięć zakończeń, więc na koniec nie należy spodziewać się żadnego bum. To po prostu spokojna opowieść o miłości i przywiązaniu, i życiu w czasach, gdy Afroamerykanów spychano na margines społeczeństwa.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu