środa, 13 maja 2015

Niedokończone opowieści

Mając ostatnio dużo do czynienia z twórczością sióstr Bronte (i innych Jane Austen) zaczęłam się zastanawiać, co jest takiego w ich pisarstwie, że wszyscy się nim zachwycają. Doszłam do wniosku, że ludzie kochają je chyba z przyzwyczajenia. Klasyk - trzeba podziwiać. Znane nazwisko - trzeba chwalić. I brnęłam przez kolejne strony Niedokończonych opowieści z przeświadczeniem, że będę jedną z nielicznych odważnych, które skrytykują jedną z osławionych sióstr Bronte. Cóż... wprawdzie ocena wysoka nie będzie, jak zapowiedziałam, ale jedno mogę powiedzieć na pewno: po lekturze Niedokończonych opowieści zrozumiałam, dlaczego twórczość Charlotte Bronte jest uważana za (w pewnym sensie) pisarski geniusz.

Powyższa pozycja ma to do siebie, że jest... niedokończona. Naczytałam się sporo internetowych recenzji, w których ich autorzy pisali, jak wielki niedosyt czuli, nie mogąc w żaden sposób dowiedzieć się, jak zakończyły się losy postaci owych kilku opowiadań. Z ręką na sercu - ja żadnego niedosytu nie czułam. Rozpoczęte wątki nie były na tyle rozwinięte, bym usychała z tęsknoty za dalszymi losami bohaterów. Zamiast więc skupiać się na fabule, której definitywnego końca i tak bym nie doczekała, zarzuciłam pułapkę na dialogi i bohaterów.

Trzeba przyznać, że angielskie autorki niewspółczesne przejawiają pewną godną pozazdroszczenia zdolność prowadzenia błyskotliwych dialogów. To nie utarty frazes, tam się wszystko ładnie łączy i rozmowy między jedną lady a drugim gentelmanem wypadają nad wyraz inteligentnie. Zdaje się, że we współczesnych książkach bardzo tego brakuje.

Bohaterowie również mnie nie rozczarowali. Kilkoro z nich zyskało nawet moją wielką sympatię: niemiły mąż, rozhisteryzowana żona, bite dziecko. Ich sylwetki są naprawdę godne uwagi.

Historie zawarte w Niedokończonych opowieściach mają swój, niewykorzystany niestety, potencjał. Być może z tego powodu nie jestem w stanie ocenić ich jako tworów wspaniałych i godnych innych powieści sióstr Bronte. Nie mam jednak wątpliwości co do tego, że to opowiadania, które prawdziwie wyszły spod pióra Charlotte.


Za książkę dziękuję Wydawnictwu MG