środa, 20 maja 2015

Pokaż mi swoją prawdziwą twarz

Założę się, że Callie ma trudniejsze życie niż niejeden z nas. Mieszka na ulicy, musi opiekować się chorym braciszkiem, a nędza zmusza ją do sprzedania swojego ciała. Dosłownie. Działająca w tajemnicy firma oferuje spokojny sen świadomości, podczas gdy ciało jest wypożyczane Enderowi - staruszkowi, który pragnie choć przez chwilę znów poczuć się młody. Callie nie wie jednak, w co się pakuje. Wypożyczanie ciała nie idzie tak, jak zaplanowano, chip w jej głowie się psuje, a ona sama zostaje wplątana w niezłą aferę...

Ta książka w niczym nie przypomina tych wszystkich młodzieżówek, którymi pogardzam. Zupełnie nowy świat i żadnych powielanych schematów. Wyobraźcie sobie społeczeństwo, które naprawdę się zestarzało. Tak bardzo, że dla młodych nie ma pracy ani sprawiedliwości. Callie musi robić wszystko, by nie trafić do domu opieki społecznej. I przez jakiś czas wydaje jej się, że to jej jedyny i największy problem.

Właściwie wszystko w tej powieści jest pięknie skonstruowane i ładnie się uzupełnia. Już na początku zostałam pozytywnie zaskoczony dystopijnym wątkiem, który nie obejmował oklepanej wersji wojny i ekologicznych zniszczeń. Ta pozycja wciągnęła mnie na tyle, że połknęłam ją w dwa dni, co przy młodzieżówkach nie zdarza mi się prawie nigdy.

Bohaterowie jak najbardziej na plus. Nawet ci drugoplanowi byli na tyle interesujący, że nie przewracałam ze znudzeniem kolejnych stron. Wątek miłości - stały element każdej młodzieżówki i zazwyczaj najważniejszy - po raz pierwszy nie wydał mi się sztuczny i przesłodzony. Był nawet zarys miłosnego trójkąta, ale z pewnością nie taki, jak myślicie. Nic nie było tu jasne i nie zmierzało do oczywistego zakończenia. 

Intryga, w którą została wplątana Callie, jest wątkiem godnym uwagi chociażby z tego względu, że tak naprawdę niczego nie można być tu pewnym. Bohaterowie, którzy wydawali się być źli, tak naprawdę tacy nie byli, a ci, którym wróżyłam szczęśliwą przyszłość, okazywali się być zdrajcami.

Kiedy prezentowałam stosik, niektórzy z Was pisali, że są ogromnie ciekawi Startera i zastanawiali się, czy to dobra książka, czy po prostu dobra reklama. Niedowiarków muszę rozczarować. Jeśli lubicie nastoletnie bohaterki, wokół których kręci się akcja, nie będziecie zawiedzeni. To jedna z tych książek, która pokazuje, że młodzieżowa nie znaczy zła.


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Albatros