środa, 17 czerwca 2015

Paragraf 5

Uwielbiam dystopie. To gatunek, który daje ogrom możliwości. To tutaj najłatwiej obnażyć mechanizmy ludzkiej psychiki, zwłaszcza jej ciemną stronę, ale łatwo też zepsuć pomysł, spłycić bohaterów i uczynić z książki zwykłą fantastyczną bajkę o przyszłości. Jak poradziła sobie Kristen Simmons?

Ember ma tylko mamę. W rzeczywistości, w której brakuje żywności i odzieży, a większość książek to kontrabanda, życie nie jest łatwe. Mnóstwo przepisów, mnóstwo reguł. Pech chciał, że po siedemnastu latach Ember i jej mama zostają aresztowane za pogwałcenie jednego z paragrafów - Paragrafu Piątego. Straż Obyczajowa pilnuje bowiem moralności w nowym, powojennym świecie, a posiadanie nieślubnego dziecka jest z pewnością sprzeniewierzeniem się prawu.

Kiedy ma się na świecie tylko jedną ukochaną osobę, naturalną koleją rzeczy jest fakt, że będzie się jej broniło, bez względu na to, czy zostaniemy przez to wyjęci spod prawa. Ember po aresztowaniu, którego dokonał jej były chłopak, Chase, zostaje rozdzielona z mamą i trafia do ośrodka resocjalizacji. Bita i upokarzana, próbuje się wydostać. Musi znaleźć matkę i ocalić ją przed wyrokiem sprawiedliwości.

Naprawdę trudno jest mi wyobrazić sobie rzeczywistość, w której obowiązkiem jest przestrzeganie zasad jednej religii, a ośrodki resocjalizacyjne dla młodzieży to skupiska przemocy - ale chyba w tym właśnie urok, że możemy siedzieć zagrzebani bezpiecznie pod kocykiem i popijać kakao, i bać się świata, który nigdy nie nastanie.

Agresywne zachowanie opiekunów ośrodka wydawało mi się mocno przesadzone, podobnie jak scena, w której Ember próbowała powstrzymać Chase'a przed zabiciem człowieka. Osoba, która widziała wojnę, przemoc i śmierć, nie zostaje raczej łagodnym orędownikiem życia. Takie przeżycia zmieniają ludzką psychikę i zazwyczaj jest to zmiana na gorsze. Większość postaci była wykreowana bez większej dozy oryginalności - jedynie Chase wydawał się być skomplikowanym człowiekiem - ale od młodzieżówek nie wymaga się przecież wchodzenia w psychikę. Liczy się akcja i łatwość czytania, a te elementy z pewnością zostały zachowane.

W młodzieżówkach nie ma też miejsca na refleksję, ale mimo to, zatrzymywałam się czasami przy jakiejś scenie i rozmyślałam nad granicami tego, co człowiek jest w stanie zrobić dla siebie i bliskich. Wątek miłości Ember i Chase'a wysuwa się tu na pierwszy plan, więc złaknieni romansu odbiorcy z pewnością nie będą rozczarowani. Czytając, można odnieść wrażenie, że wojna wcale się jeszcze nie skończyła. Nikomu nie można ufać. Wszędzie czai się śmierć.


Za lekturę dziękuję Księgarni Bonito
http://bonito.pl/?utm_source=blog&utm_medium=banner&utm_campaign=krolowa_moli