wtorek, 18 sierpnia 2015

Mroczna wyprawa w głąb Afryki

To zdecydowanie najnudniejsza lektura, jaką przyszło mi czytać w liceum. Myślałam, że nic nie zmusi mnie do powrotu na statek Marlowa. Okazuje się jednak, że do książek, które nam się nie spodobały, warto wracać. Jest w nich jakaś tajemnica, coś, co odkrywa się wciąż na nowo. Jeśli nie uda się za pierwszym razem, jest to znak, że mamy w rękach prawdziwą perełkę. Oto jedna z nich. Poznajcie przerażającą i ponadczasową opowieść o mrokach ludzkiej duszy, o prawdziwym jądrze ciemności, które kryje się w każdym z nas...

Premiera 26 sierpnia!
 
Kurtz jest geniuszem. Nikt nie potrafi zdobyć tyle kości słoniowej w tak wspaniałej jakości. Ale Kurtz jest też demonem. Nikt nie umie dążyć do celu tak jak on. Po trupach.

Zadaniem Marlowa jest odnaleźć owianego złą sławą dyrektora placówki położonej gdzieś w sercu Afryki. Jego podróż do wnętrza Czarnego Lądu okazuje się być niezwykle pouczająca. Oto pośrodku dziczy, wśród umierających z wycieńczenia czarnoskórych niewolników, Marlow odnajduje ciemność tkwiącą w sercu każdego człowieka.

Może sprawiła to czarująca okładka, o jaką postarało się Wydawnictwo MG, ale daję słowo, ta lektura wcale nie jest taka zła. Conrad to specyficzny pisarz, pomost pomiędzy literaturą polską i brytyjską, i jego mdłe pisanie trzeba po prostu zrozumieć. Najważniejszą kwestią przy czytaniu Jądra ciemności jest patrzenie z przymrużeniem oka na to, co leży na wierzchu i zdaje się być oczywiste. To książka uniwersalna i między jej kartami można doszukać się niejednej prawdy obowiązującej nie tylko w czasach kolonijnych. Odpowiedzialność moralna. Człowieczeństwo. Walka z własnymi demonami. Wybór między dobrem i złem. Szaleństwo.

Wspaniale czyta się ją, mając pod ręką jakąś prostą interpretację tekstu - wszystko nabiera znaczenia. Sięgnijcie koniecznie, ale nie zapomnijcie zapytać w księgarni o powyższe wydanie. Z taką okładką najtrudniejsza lektura staje się przyjemnością!


Za książkę dziękuję Wydawnictwu MG