środa, 28 października 2015

Pąki lodowych róż

Druga część Trzech odbić w lustrze pojawia się w nowościach wydawniczych. Fenko patrzy i nie dowierza. Potem Fenko szaleje. Co za szczęście. Co za radość. I wreszcie Fenko bierze się do czytania. Czy aby na pewno wszystko będzie tak pięknie jak w poprzednim tytule tego autora? Żeby się tylko nie zawieść...

O tak, będzie tak samo pięknie, a nawet - w pewnym sensie - lepiej. Ale tego Fenko jeszcze nie wie. Na razie przewraca pierwsze strony i śledzi szamotaninę dwójki zakochanych niegdyś do szaleństwa ludzi: Ani i Bartka. Teraz Ania jest w ciąży, a Bartek stał się dziwny. Ucieka od żony, boi się odpowiedzialności. Dręczy go przeszłość. Dręczy go brak pieniędzy. Aż w końcu decyduje się opowiedzieć ukochanej historię swojej rodziny. I swoją własną...

Jakie to okropne, nie mieć czasu na czytanie i być zmuszonym codziennie ćwiczyć swoją dyscyplinę. Dawkowanie lektur to okropna rzecz. Kwadrans tu, kwadrans tam. I książkę, którą najchętniej przeczytałbyś w jeden wieczór, musisz czytać przez cały tydzień. Ale w końcu jest...

Jestem zachwycona wiedzą autora. Rzetelni dziennikarze tak już chyba mają, że jak się wezmą za research, tak nie odpuszczą, dopóki nie wycisną ze źródeł wszystkiego, co mogą. Ile tu detali! Jakby wojna była na wyciągnięcie ręki, zaraz za rogiem, jakby chwytała za gardło... Uwielbiam opowieści snute na tle II wojny światowej, ale jeszcze do niedawna jakoś nie przepadałam za rosyjską historią z tego okresu. Łagry, Sybir - rozumiecie? Nie kręciło mnie to ani trochę. A tutaj jeszcze PRL, trochę Moskwy, trochę Ukrainy, Czeczenii... No ni w ząb! Tymczasem autor podszedł do tematu w taki sposób, że można czytać i czytać, i zapomnieć, że się czego wcześniej nie lubiło. Na dodatek to wiedza przedstawiona w sposób przystępny dla każdego czytelnika. Żadne tam opasłe tomisko, w którym mieszają się postaci i wydarzenia! Mimo że historia jest zawiła, a losy bohaterów splatają się i rozplatają w przeróżnych momentach, trudno się zgubić. Po prostu jasno i klarownie!

Wciągnęło mnie okropnie i jestem niezwykle dumna, że oto druga część tej pięknej sagi stanie na mojej półce. Jedna tylko rzecz mi się nie spodobała, a mianowicie użycie tego samego schematu, który pojawił się w Trzech odbiciach w lustrze. To zakończenie od razu podsuwa myśl, że w prawdziwym życiu nie zdarzyłoby się to po raz drugi, że książka właśnie straciła na wiarygodności, a było tak pięknie... Ale ostatecznie uciszyłam wstrętny głosik, który szeptał mi te brzydkie rzeczy. Wystarczy zagłębić się w atmosferę książki, żeby wybaczyć autorowi. Bardzo, bardzo polecam!


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka