niedziela, 11 października 2015

Zjem twoje grzechy, zabiję cię dotykiem

Fenomenalna okładka, przyznajcie! Chociaż pod takimi kryje się zazwyczaj niezbyt adekwatna treść, tym razem Królowa się nie zawiodła. Przynajmniej nie tak bardzo. I ten tytuł! Sama zjadaczka grzechów intryguje. Czy jej córka może być jeszcze bardziej niezwykłą postacią?

Twylla od dzieciństwa obserwowała matkę, której płacono za zjadanie cudzych grzechów. Kiedyś sama miała przejąć jej obowiązki i bywać na wszystkich pogrzebach w królestwie, zjadając pozostawione przez ludzi pokarmy. Każdy z nich symbolizuje inny występek. Wszystkie należy zjeść, by zmarły mógł spoczywać w pokoju.

Jednak pewnego dnia na progu jej domu zjawia się królowa i oznajmia, że Twylla jest wcieleniem bogini. Odtąd będzie zabijać dotykiem zdrajców, a jej skóra przyniesie śmierć każdemu spoza królewskiej rodziny. Skazana na samotność, oczekuje swojego ślubu z księciem. Co, jeśli na drodze do jej spokojnego, samotnego życia stanie miłość i... spisek?

Początkowo lektura trochę mnie męczyła. Wszystko wskazywało na prostą historię, ale najbardziej przeszkadzał mi styl. Postaci były niezbyt realistyczne - i tak już, niestety, zostało - ledwo zarysowane i na pewno nie złożone. A kiedy powieść zaczęła się rozwijać, ukazując wątki poboczne i zawiłości fabuły, zaczęłam żałować, że autorka nie postarała się o czarowanie słowem.

Kilka razy pozwoliłam się zaskoczyć. Kilka razy przyłapałam się na tym, że zapomniałam o wszystkim i po prostu czytałam. Historia okazała się być bardziej wciągająca i przemyślana, niż przypuszczałam. I na pewno sprawiła mi dużo frajdy.  Jakkolwiek żałuję, że treść nie poszła w parze ze stroną jęzkową, książkę polecam!


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa