wtorek, 24 listopada 2015

"Poeta pamięta..."

Pamiętacie Koniec Świata? To chyba najbardziej znany i ceniony wiersz Miłosza. A Który skrzywdziłeś? Ten z kolei ja lubię najbardziej. Nie mogę powiedzieć, że Miłosz to mój ulubiony poeta, ale na pewno doceniam jego wkład w polską poezję. Ma kilka wspaniałych wierszy i choć nie przebije Herberta, na mojej półce zajmuje ważne miejsce. Tym razem, po wielkim tomie Szekspirowskim, dostałam możliwość wsadzenia nosa w to przepiękne, pachnące tomiszcze. Kilka kilogramów więcej na półce!


Miłosza nie trzeba znać ani nawet nie trzeba o nim słyszeć, nie trzeba mieć żadnych doświadczeń z jego poezją - wystarczy wziąć tom do ręki i przeczytać cokolwiek, żeby stwierdzić, że to poezja na poziomie. Taka, jakiej nie powinniśmy się wstydzić. Gdyby to tomiszcze tyle nie ważyło, brałabym je ze sobą do autobusów, byle pokazać, że literatura polska wciąż żyje i ma się dobrze. Na Królowej Moli pojawiają się recenzje różnych książek, jest wśród nich nasza literatura rodzima, jest i obca, głównie amerykańska, ale nie wstydzę się mówić, że to polska proza i poezja są dla mnie najważniejsze. Niedoceniane, spychane na margines - a jednak najlepsze!

Często spotykam się z opiniami, że polska twórczość jest miałka i nie warto po nią sięgać. Jeśli nie lubicie rzeczy współczesnych, sięgnijcie po klasyków. Na nich na pewno się nie zawiedziecie! Wiersze wszystkie Miłosza to pozycja wspaniała do kolekcji, pięknie prezentuje się na półce i fajnie się do niej sięga od czasu do czasu (jak ktoś ma dość krzepy, żeby ją przenieść z półki na fotel ;). Niestety, podobnie jak z Szekspirem - który, jako poeta, mimo swojej wielkości nie przebije wspaniałości Miłosza i jego wierszy - ten tom nie nadaje się do czytania na wolnym powietrzu, schowania go do torebki i zabrania w podróż. Ma rozmiary i ciężar młodego słoniątka. Ale jak cieszy oko! A jeszcze bardziej duszę!

W szkole miałam okazję poznać kilka wybranych wierszy Miłosza, ale ta pozycja dała mi okazję do prześledzenia całej jego twórczości. Dzięki temu byłam w stanie zauważyć zmiany, jakie się dokonywały w jego warsztacie. Te ostatnie wiersze znacznie różnią się od początkowych. Brak im energii i młodzieńczego patosu, są przepełnione jakiś niepokojem i desperacją, mniej tu rymów, więcej myślenia o śmierci. 

To prawda, że z wiekiem twórcy tracą tę witalność, którą widać na początku ich działalności. A mimo to - całość jest urzekająca. 1420 stron. Tańsza niż Szekspir, bo zamiast 90zł - tylko 50. A co najważniejsze: to nasz własny, polski poeta. A po swoich warto sięgać! Piękny dowód na to stoi na mojej półce :)


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Znak!