niedziela, 13 grudnia 2015

7 dni

Nieprzyjemnie jest o tym mówić, ale wielu z nas padło choć raz ofiarą znęcania się lub było świadkiem pastwienia się nad inną osobą. Dzieci są okrutne, zwłaszcza kiedy widzą słabość drugiej osoby. Z podobnymi problemami boryka się Jess, bohaterka 7 dni, którą poznajemy jako grube, brzydkie kaczątko, cierpiące nie tylko z powodu swojej figury i przytyków koleżanek, ale także trudnej sytuacji finansowej w domu.


Fabuła rozgrywa się na przestrzeni zaledwie tygodnia. Jak wiele może się wydarzyć w tym czasie? Naprawdę sporo. Piętnastoletnia Jess jest nękana przez grupę dziewcząt, a jej depresja pogłębia się z każdym dniem. Sytuacja wcale nie staje się lepsza, gdy chłopak, z którym Jessica przyjaźniła się w dzieciństwie, zamiast okazywać uczucia Kez, zaczyna zadawać się z samą Jessicą. Kez jest wściekła i wcale nie zamierza odpuścić...

Kiedyś często sięgałam po powieści, które wyciskały łzy z oczu, kiedy tylko pomyślało się o okrutnym losie, jaki przypadł w udziale biednej bohaterce. Dzisiaj już na mnie nie działają, bo wyrosłam ze swoich nastu lat i upodobania do płaczu. Obok nas wciąż są jednak dzieci, które nie czują się bezpieczne w swoich domach i szkołach - i każde z nich z łatwością może się utożsamić z Jessicą.

Denerwowało mnie trochę powtarzanie scen po to tylko, by opowiedzieć je z perspektywy innej postaci, ale pomijając ten fakt, książkę czytało się naprawdę płynnie.

Przyznam, że patrząc na okładkę - niezbyt rzucającą się w oczy, wręcz zniechęcającą - nie spodziewałam się niczego specjalnego. Tymczasem pozytywnie się zaskoczyłam, bo choć 7 dni to żadna wybitna powieść, którą można by cytować i zachwalać, z pewnością jest lekturą angażującą emocjonalnie. Myślę, że zapadnie w pamięć nastoletnim czytelniczkom.


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa