środa, 30 grudnia 2015

Fenkowe prezenty

Nadszedł czas pochwalenia się swoimi prezentami. Uwielbiam grudzień! Kiedyś nie cierpiałam wybierania prezentów dla innych, ale dziś to zdecydowanie moje hobby. Zwłaszcza jeśli mogę zrobić coś sama, od serca. Stosik, który widzicie powyżej, to efekt całomiesięcznego gromadzenia podarunków.


Co Fenko dostała...

1. George Orwell - Folwark zwierzęcy 
(tę kupiłam sobie sama. Trzeba pomagać potrzebującym książkoholikom...)
2. Jan Twardowski - Posłaniec nadziei
3. Stephen Hawking - Krótka historia czasu
4. Danielle Steel - Syn marnotrawny
5. Danielle Steel - Druga szansa
6. Steven Pinker - Piękny styl

Skoro już mówimy o kupowaniu książek... Asia Rysiewicz w ramach wymianki świątecznej podarowała mi pierwszą część Opowieści z Narnii, wokół której krążyłam już od jakiegoś czasu. Jej lektura tak mnie pochłonęła, że od razu zamówiłam sobie całą serię:
Wierzcie lub nie, ale całość kosztowała mnie jedynie 58 zł. Siedem części!


A to prezent od innej Asi - jak zwykle z duszą i o wielkim dla mnie znaczeniu:
Ciekawe, ilu jest tu miłośników poezji - ja z pewnością do nich należę! Wierszy czytam zdecydowanie zbyt mało, stąd wciąż czuję niedosyt. A co do delfinków, muszę Wam zdradzić pewien sekret: to niezwykle ważny dla mnie symbol związany z książkową serią, którą kiedyś napisałam. Nie tylko ja wciąż o niej pamiętam - dziękuję, Asiu!


Piękny styl i Krótka historia czasu:
Kiedy zobaczyłam te książki, oczka mi się zaświeciły. Piękny styl dostałam od mojej roommate, która ma dość tego, że taka jestem zapatrzona w książki i nic poza nimi nie widzę - a jednak podarowała mi rzecz dla mnie najważniejszą. I to poradnik pisania! Mam wrażenie, że w tym roku wszyscy moi mikołaje czytają mi w myślach.

Krótka historia czasu to prezent od mojej mamy, której również niezbyt podoba się moja książkomania. Ale wiecie co? Warto afiszować się ze swoimi listami muszę-mieć-bo-umrę *śmieje się diabolicznie*


 A to najsłodsze kapcie, jakie kiedykolwiek miałam!

Co Fenko podarowała innym...

Ja też podrzucam ludziom książki, kiedy tylko się da! Love, style, life w opakowaniu reniferowym powędrowało do mojej roommate:

A fioletowy zestaw do Asi (tej od delfinków!)

I co nieco dla rodzinki... która, niestety, książek nie czyta ;)

No dobra, jeszcze jedno. Tak mi się ten notes spodobał, że nie mogłam go odpuścić. Miło jest czasem zrobić prezent samemu sobie ;)

A Wy? Jakie tytuły dostaliście w tym roku? Ciekawość mnie zżera! :)