piątek, 15 stycznia 2016

Fenko czaruje


Uznałam, że to dobry moment, by opowiedzieć Wam o swojej pracy licencjackiej, jako że umarł właśnie Alan Rickman, który był wprost cudowny jako Snape, i jestem pewna, że nikt nie wypadłby w tej roli lepiej niż on. Lepszej okazji chyba nie będzie. Tak więc, panie o panowie, w tym roku piszę... całkiem magiczną pracę dyplomową.

Wybór tematu wcale nie był taki prosty. Kilka moich propozycji zostało odrzuconych, co zupełnie zbiło mnie z tropu, bo od początku wiedziałam, o czym chcę pisać i nie spodziewałam się, że ktoś może mi w tym przeszkodzić. Na pomysł pisania o Harry'm Potterze wpadłam podczas kolejnego czytania całej serii. To był moment, kiedy bardzo żałowałam, że jestem na studiach, które wybrałam, i gorąco pragnęłam, by jak najszybciej się skończyły. Byle przebrnąć bezboleśnie przez ostatni rok i nie załamywać rąk nad pracą, której nie potrafię napisać.

Chciałam zająć się czymś, co mnie interesuje. Chciałam, by przedmiotem mojej pracy była literatura, i żeby książka, którą wybiorę, miała coś wspólnego z chrześcijaństwem. No i materiałów miało być tak wiele, że moim jedynym zmartwieniem byłby wybór tych najlepszych ;)

Brzmi jak magia, ale kto Królowej zabroni! Abra-cadabra i temat został wyczarowany: Elementy chrześcijańskie w Hary'm Potterze i Insygniach Śmierci. 

Początkowo myślałam sobie: Fenko, ale ty jesteś nienormalna, przecież to jest zupełnie głupi temat. Powinnaś pisać o jakimś supletywizmie, lingwistyce kognitywnej albo innych bzdetach, przez które umarłabyś z nudów przy piątej stronie (ale przynajmniej mieliby cię za mądrą). Ludzie naprawdę patrzyli na mnie dziwnie (chociaż niektórzy z nich wybrali niemniej głupie tematy, wierzcie mi na słowo!) i pytali: a to tam są jakieś elementy chrześcijańskie? Ano są! Cała seria bazuje na podstawowych założeniach tej religii i jest to dla mnie szalenie fascynujący temat.

A poza tym spójrzmy prawdzie w oczy - Harry Potter będzie w przyszłości totalnym klasykiem. Właściwie już nim jest, ale musi minąć jeszcze jedno czy dwa pokolenia, by ludzie zaczęli gryźć się w język, zanim go skrytykują (bo głupio krytykować klasykę, no nie?). Tak więc czytajmy Pottera i cieszmy się, że jesteśmy pokoleniem, które miało zaszczyt czekać całe długie lata na ukazanie się kolejnych części!

A Wy? Może podzielicie się swoimi tematami, jeśli macie już za sobą prace dyplomowe?