sobota, 2 stycznia 2016

Królewskie plany 2016

Nie przychodzę do Was z błyskotliwym podsumowaniem, bo już od dawna ich nie robię. Nauczyłam się nie patrzeć wstecz i nie załamywać rąk nad tym, czego już zmienić nie mogę. Nowy rok to nowy początek, dlatego skupię się na tym, co przede mną. A to może Was nieco zaskoczyć...


Nie mam pojęcia, ile książek przeczytałam w 2015 roku. Nie liczę ich, a to, co pojawia się na blogu, nie jest odpowiednim miernikiem. Nie sprawdzam skrupulatnie, jak wiele razy mnie odwiedziliście, choć od ostatniego grudnia będzie to na oko 73 tysiące nowych wejść na liczniku. Z zeszłorocznych książkowych postanowień spełniłam jakieś trzy na osiem. Może nie wyda Wam się to niczym szczególnym, ale spośród 30 punktów, które sobie w ostatnich dniach zanotowałam, mogę na palcach jednej ręki wyliczyć te, które związane są z książkami.

Moje wielkie zmiany ograniczają się do dwóch kopert. W jednej znajduje się ponad 30 punktów, do których zamierzam się zastosować - nie, nie są to postanowienia noworoczne. To elementy, które chcę wprowadzić w ogóle do życia. I wcale nie są to rzeczy związane z samodyscypliną, rozwojem, parciem naprzód i tak dalej. Raczej z życiem, z zabawą, powrotem do dzieciństwa, z radością. Nigdy nie robiłam takiej listy i dzisiaj nie rozumiem dlaczego.

Druga koperta to ubezpieczenie dla mnie samej. List ode mnie dla siebie, który otworzę za rok i przekonam się, ile od życia chciałam, a ile od życia wzięłam przez te dwanaście miesięcy. Dam znać, czy było warto - już w grudniu.

Tak naprawdę postanowienie mam jedno, jest wielkie i nie wiem, czy będę miała dość odwagi i środków, by zrobić coś takiego. Naprawdę, nie mam pojęcia! I jest to bardziej plan na kolejny rok akademicki - bo choć od miesięcy przygotowuję się do tego, że wyjadę do Krakowa i podejmę nowy kierunek studiów, wiem już, że to nie będzie moim celem. Może dodatkiem, a może zniknie zupełnie z radaru. Planuję co innego i mam wielką nadzieję, że nie stchórzę, że nie machnę na to ręką, bo wiem, że TO będzie najlepszą rzecz, jaką mogę dla siebie zrobić.

Wybaczcie, że jestem tajemnicza. Ten wpis produkuję bardziej dla siebie niż dla Was, ale nie oznacza to, że zostawię Was niepoinformowanych. O nie! Mam również plany związane z blogiem, ale może minąć sporo czasu, nim zauważycie, że coś się zmienia. To jeszcze nie teraz. W każdym razie, cokolwiek zrobię - Królowa Moli będzie pierwszym miejscem, gdzie to zarejestruję ;)

A cała reszta? Odpuściłam sobie. Nawet te ważne, najważniejsze rzeczy. I jest mi bardzo dobrze z tą świadomością. Zamierzam czytać tylko to, na co mam ochotę. Może nawet czytać mniej. Nie mogę się doczekać, aż skończy się ten rok akademicki i skończą się te studia. A potem - wszystko w moich rękach! 

A Wy, co planujecie?