wtorek, 2 lutego 2016

Czarne charaktery

Zawsze lubiłam tych złych. Łotry, przestępcy, stare wiedźmy i złe królowe - w przeciwieństwie do postaci o gołębich sercach, ciemne typy są naprawdę godne uwagi. Napędzają historię i biorą los we własne ręce. Nigdy jednak nie przepadałam za horrorami, a do niedawna wzbraniałam się nawet przed fantastyką. Lektura Łotrzyków (autorstwa, między innymi, George'a R.R. Martina) była dla mnie w pewnym sensie wyzwaniem. Jesteście ciekawi, jak ta pozycja wypadła w oczach Królowej? 


Jak na mieszaninę gatunków, których w gruncie rzeczy nie lubię, książka spodobała mi się bardziej, niż tego oczekiwałam. Żałuję, że nie miałam okazji przeczytać innej pozycji z tej serii - kojarzycie Kobiety? - bo żeńskie charaktery z charyzmą to ten element, który dodaje powieści smaku. Tutaj jednak przygód wcale nie brakuje - a łotrzykami nie zawsze są mężczyźni!

Łotrzyki to zbiór opowiadań i chociaż z okładki uśmiecha się do nas nazwisko Martina, autora słynnej serii Gry o Tron, ta książka jest wielkim miksem prac najróżniejszych pisarzy. Mnie zupełnie zaskoczyła Gillian Flynn - którą kojarzę z Zaginioną dziewczynę - postawiona obok autorów piszących (jak mi się wydawało) w zupełnie innych gatunkach. Wielu z nich nie znam i nigdy nie czytałam niczego, co wyszło spod ich piór, ale taki miks nazwisk zaskakuje i sprawia, że trudno spodziewać się czegoś konkretnego - ta książka jest więc jedną wielką przygodą! A wyjaśnienie takiego zabiegu znajdziecie już na pierwszych stronach. Dawno, dawno temu książki nie były dzielone na gatunki. Romans stał na półkach obok kryminału, kryminał obok horroru. Wybieranie powieści miało w sobie nieco tajemniczości i poszerzało horyzonty. Dla mnie brzmi to jak coś ekscytującego i totalnie kupuję takie wyjaśnienie!

Ciężko jest nakreślić fabułę tak wielkiej liczby opowiadań, nie zdradzając tego, co najlepsze, ale możecie spodziewać się duchów, morderców, złodziei, ludożerców, podludzi, tajemniczych pakunków i dziwnych przedmiotów - i oczywiście mnóstwa magii. Zanim zagłębicie się w świat danego opowiadania, znajdziecie krótką notkę o autorze. To rozwiązanie ucieszyło mnie najbardziej, bo jako niezaprawiona w bojach czytelniczka fantastyki, o niektórych pisarzach nie słyszałam nigdy w życiu.

Ta pozycja ma też swoje wady - trudno wśród takiej liczby opowiadań nie znaleźć powtarzających się lub przynajmniej podobnych motywów. Twory różnią się też stylem (przyznaję, że zdarzyło mi się prawie usnąć tu czy tam, kiedy autor, zamiast gonić z akcją, raczył mnie opisami), chociaż język to indywidualna sprawa i każdemu czytelnikowi spodoba się co innego. 

Jedno mogę powiedzieć na pewno - ten zbiór jest nie lada gratką dla fanów fantastyki. A skoro spodobał się nawet mnie, możecie śmiało po niego sięgnąć i spróbować swoich sił w starciu z łotrami.


Za lekturę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka