poniedziałek, 29 lutego 2016

O realizmie magicznym i ewolucji pisarskiej

Nigdy nie czytałam żadnej książki z nurtu realizmu magicznego, choć instynktownie przeczuwałam, czego można się po nim spodziewać. O Marcie Trzeciak słyszałam natomiast dużo - wciąż pojawiała się na blogach recenzentów, wiecznie wychwalana. Zdaje się, że nie przeczytałam o jej twórczości złego słowa. W końcu znalazłam chwilkę, by sięgnąć po Bliżej dalej i Dwa życia Kiki Kain - i byłam świadkiem, jak młoda autorka dojrzewa w swoim rzemiośle.


Śmierć ojca, który za życia był prawdziwym kobieciarzem i wolnym ptakiem, łączy ścieżki trzech przyrodnich sióstr. Ich historia nie skończy się wraz z pogrzebem - to dopiero początek wspólnej przygody i podróży wymagającej ścisłej współpracy oraz podążania za (magicznym niemal) instynktem. To historia pełna tajemnic i niebezpieczeństw...

Bliżej dalej to książka, która ukazała się w druku wcześniej, podejrzewam więc, że również wcześniej została napisana. Tak też mogę wnioskować na podstawie stylu, którego zalążki gdzieś tu widać, ale leży jeszcze w pieluchach i wprawia czytelnika w konsternację. Autorka miała naprawdę ciekawy pomysł i początkowo wszystko szło całkiem sprawnie, ale nie zdołałam dotrzeć do końca książki. Cała masa postaci została wprowadzona już na początku i chociaż z opisu wynika, że różnią się od siebie jak ogień i woda, całość okazała się być tak poplątana, że do teraz nie mam pojęcia, kto kim był. Czytanie szło mi jak krew z nosa i choć magiczna atmosfera, którą przesiąknęła książka, jest zdecydowanym plusem, zapominałam o książce w chwili, gdy ją odłożyłam.

Kiki Kain dorasta w rodzinie artystów. Jej opiekunką jest babcia, bo matka odeszła, gdy dziewczyna miała kilka lat. Ciąży na niej wielka presja: musi dorównać swojej matce i znaleźć swój artystyczny fach, a wybór pada na pisarstwo. Ale nie, Kiki Kain nie jest narratorką toczących się tu wydarzeń. Jest bohaterką. Opowieść o jej życiu snują dwaj pisarze - i każdy ma własną wersję tej historii. Która z nich jest prawdziwa? A może prawda leży gdzieś poza granicą słów?

Czynienie dobra jest trudne; kochanie wymaga zaangażowania. A nienawiść jest prosta.

Ogromny przeskok w twórczości autorki spowodował u mnie mały szok. Ta lektura naprawdę mi się podobała. Chyba po raz pierwszy byłam świadkiem takiej pisarskiej ewolucji. Minimum postaci oraz krótka i spójna historia. Tutaj bohaterowie mają to coś (babcia Kiki to stuknięta staruszka, która boi się, że jej wnuczka będzie zwyczajnym człowiekiem - bo brak wyobraźni uchodzi za zbrodnię w tym domu). I narracja - pierwsza klasa (to jak śledzenie kamery, którą operuje dwójka narratorów. Na dodatek wyrywają sobie tą kamerę z niezłą werwą). Zasadniczym pytaniem podczas lektury jest: o co w tym wszystkim chodzi? Gdzie się podziała matka Kiki? I jaka to tajemnica wiąże się z życiem głównej bohaterki?


Za książki dziękuję Autorce.