poniedziałek, 7 marca 2016

Audrey Hepburn. Wspomnienia syna.

Zobaczyłam tę pozycję i doznałam graficznego szoku. Okładkę ma piękną! Później zajrzałam do środka, a tam było jeszcze lepiej. Audrey w domu to pozycja pełna treści, ale przede wszystkim niezwykle przyjemna dla oka. Jest niemal jak personalizowany zeszyt, z mnóstwem zdjęć i kolorów. Sprawia po prostu niezwykle ciepłe wrażenie - ta książka jest zupełnie jak jej bohaterka.

Audrey Hepburn jest dowodem na to, że kariera nie wyklucza życia rodzinnego. Co więcej, dla tej sławnej aktorki priorytetem był dom i rodzina, nie praca. Była niezwykle zdyscyplinowaną osobą, a sukces przypisywała ciężkiej pracy. Jej syn wraca dziś wspomnieniami do Dotti - kobiety, która była po prostu... mamą.


Kiedy rak zabrał Luce matkę, nie mógł opłakiwać jej w spokoju. Razem z nim rozpaczał cały świat, a w takiej sytuacji trudno zamknąć się w pokoju z własnym bólem. Historia życia Audrey jest jednak o wiele ciekawsza niż jej śmierć, zacznijmy więc od początku...

Losy wojenne Audrey są naprawdę ciekawym wątkiem, ale to nie one stanowią trzon historii. Kluczowym momentem jest zakończenie wojny, kiedy to Audrey dostała czekoladę. Bo odtąd pokochała ją już na zawsze.

Kochała oczywiście też wiele innych rzeczy. Makaron, typowe holenderskie dania, papierosy i whisky. Kochała gotować i jeść! Audrey w domu może uchodzić za książkę kucharską. Mnóstwo tu przepisów. Zdaje się, że to wokół jedzenia kręci się opowieść Luci. Audrey gotowała i jadła niezwykle tłusto, ale zachowała nienaganną figurę. Ja nigdy nie byłam fanką tej aktorki (dotąd w zasadzie niewiele o niej wiedziałam), ale jeśli wśród Was znajduje się ktoś taki, bardzo tę pozycję polecam!


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu