piątek, 18 marca 2016

Posiadane, nieczytane - zwierzenia recenzentki

Tydzień temu, w ramach Piątku z Fenko, pisałam o powodach, dla których mamy tyle nieprzeczytanych książek. Kiedy byłam zwykłą czytelniczką, nie miałam z tym problemu - prawie wszystkie książki na mojej półce były przeczytane. Dziś jestem recenzentką i przybywa mi pozycji, które przez wiele miesięcy i lat leżą nieczytane (są to zwykle pozycje zakupione przeze mnie), bo egzemplarze recenzenckie mają pierwszeństwo. Znalazłam wyjaśnienie dla takiego stanu rzeczy TUTAJ - a dziś rozliczam się sama ze sobą. Wyniki są przerażające...

Żółte punkty oznaczają pozycje nieprzeczytane, a zielone oznaczają książki, których nie dokończyłam (nawet jeśli było to tylko kilka nieskończonych stron), czytane dawno temu (i z tego powodu zwyczajnie nie pamiętam, czy je przeczytałam w całości) lub takie nudne, że czytałam je nieuważnie i miejscami skakałam między akapitami.


Fantastyka i pozycje o tematyce religijnej są w dużej mierze nieprzeczytane - zawsze odkładam je na później, bo nie chce mieć tych najlepszych lektur już za sobą...

 
Z historycznymi jest podobnie jak z fantastyką. Trzymam je na gorsze czasy, bo większość z tych książek jest zbyt fajna, by je tak po prostu przeczytać!

 
Poradniki i trochę klasyki - jedno i drugie ciężko przetrawić.


 Najgorzej z kryminałami, bo ich nie znoszę, prawie wszystkie są nietknięte.



Wbrew moim przewidywaniom, klasyki, których mam chyba najwięcej, jeśli chodzi o tematyczne półki, trzymają się całkiem dobrze, większość jest przeczytana.


Tutaj nie czuję się winna - to zbyt grube tomiska, by przeczytać każdą stronę i każde zdanie.


Mroczne klimaty uwielbiam. Jeśli nie przeczytałam jakichś postapokaliptycznych pozycji, wiedzcie, że jest mi ich po prostu szkoda.


 


Obyczajówki przestały mnie kręcić już jakiś czas temu...

Czego dowiedziała się Królowa?
Fenko ma 480 książek na półkach. W pudłach leży dodatkowo 60 egzemplarzy do wymiany lub sprzedaży, więc razem daje to 540 książek, które są w posiadaniu Królowej (nie licząc słowników czy pozycji językowych).

Odłóżmy jednak pozycje do wymiany i sprzedaży, a skupmy się na tych, które zostawiam dla siebie. Spośród tych 480 książek 193 nie były czytane w ogóle, a niedokończonych jest 47. Jeśli nieczytane i niedokończone policzymy razem, daje to 240 egzemplarzy (których tak do końca nie znam) na 480 wszystkich, czyli dokładnie i równiutko 50% Połowa książek, które mam na półkach, jest nietknięta lub niedokończona!

Połowa. Jest gorzej, niż myślałam. Oczywiście swoje racje ma tu fakt, że na własność zostawiam tylko najlepsze pozycje, a resztę rozdaję, sprzedaję i wymieniam. Przez moje ręce przewijają się dziesiątki pozycji, ale mało która jest tak dobra, bym chciała ją zatrzymać na zawsze. Jednak na moich półkach kryje się 240 książek, które być może są równie wspaniałe, co te, które już przeczytałam (albo nadają się na makulaturę), a ja nic o tym nie wiem!


Warto zrobić takie podsumowanie - to zachęca do czyszczenia półek i nadrabiania zaległości. Chyba muszę zgarnąć jakiś nieprzeczytany egzemplarz z półki. A jak jest u Was? Może ktoś odważy się zrobić podobne rozliczenie?