wtorek, 26 kwietnia 2016

Zakonnice odchodzą po cichu

Cieniutka, niepozorna książeczka. Trudno podejrzewać, ile kryje treści. I jakie kontrowersje może wzbudzać. Temat tego, co dzieje się w Kościele, w kapłaństwie, jest coraz częściej poruszany i coraz bardziej nieprzyjemny. A o zakonnicach nie mówi się prawie wcale. Księża odchodzą i zakładają rodziny, i jest o nich głośno. W parafii, w sąsiedztwie i w mediach. A gdzie znikają zakonnice? Co się dzieje z kobietami, które zrezygnowały ze służby Bogu?


Po tej lekturze ciężko nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że księża mają lepiej. Ci, którzy wypowiadają się w rozmowie z autorką, sami to przyznają. Mogą odpoczywać. Często biorą urlop. Zawierają przyjaźnie i skupiają się na tym, co naprawdę się liczy w ich powołaniu. Zakonnice skazane są na samotność. Do nikogo nie powinny się przywiązywać. Na odpoczynek nie mają czasu, a jeśli nie zdążą ze wszystkimi obowiązkami, nadrabiają je kosztem snu. Wyprasowany habit jest nierzadko ważniejszy od bezinteresownej pomocy potrzebującym. Nic dziwnego, że wiele z nich odchodzi. Tyle że po cichu.

Powyższa książeczka to zbiór opowieści o kobietach, które wystąpiły z zakonów i zaszyły się w świecie, do którego już nie należą. Opowieści o tym, jak wyglądało ich życie w zamknięciu i co było potem. Niektóre nie miały do czego wracać, inne były z radością witane przez rodziny. Dla niejednej pobyt w zakonie był bliższy piekła niż nieba. Złośliwości, ciągłe wyrzeczenia i patrzenie na to, jak mijają się z powołaniem - bo zakon, którego celem jest pomoc biednym, pomaga tylko za pieniądze.

Żadna nowicjuszka nie usłyszy o minusach. Zakładają habit z przeświadczeniem, że odtąd będą zmieniać świat. A kiedy przychodzi choroba, niejedna może liczyć tylko na opiekę innych sióstr. Lekarz nie zawsze jest akceptowany. Natomiast po depresji nie ma już powrotu. I jak żyć po wyjściu, kiedy ma się wrażenie, że nie jest się dość dobrym ani dla Boga, ani dla świata?

Oczywiście strony medalu zawsze są dwie. Zakonnice odchodzą po cichu przedstawia po prostu tę mniej znaną. Tę, o której nie usłyszycie w telewizji.