środa, 4 maja 2016

Sekrety poliglotów

Pewnie każdy z nas chciałby umieć dobrze mówić w kilku językach. Najlepiej, żeby nauka odbywała się szybko i bez wysiłku. Wciąż nowe kursy, podręczniki i magazyny. I wciąż brak efektów. Jak na przekór temu, wszędzie słyszy się o poliglotach. Pięć, dziesięć, dwadzieścia języków. A Ty nie potrafisz nauczyć się dwóch. O co w tym wszystkim chodzi? Jaki jest ich sekret?

140 stron. Gdy zobaczyłam tę cieniutką książeczkę, uniosłam ze zdziwieniem brwi. Wielkiej tajemnicy to ona chyba nie zawiera, pomyślałam. Trochę rozczarowana, zaczęłam czytać. Sekrety Poliglotów to nic innego jak zbiór porad. Powtarzaj, dużo słuchaj, szukaj różnic między językami, ucz się słówek w kontekście, nigdy się nie zatrzymuj. Wyznacz sobie wielki cel, ale podziel go. Właściwie nic nowego.


Znalazłam jednak kilka porad, które szczególnie mi się podobały. Ucz się wtedy, gdy marnujesz czas, np. jadąc autobusem. Rozmawiaj sam ze sobą. Pisz polskie słowa w obcym alfabecie (to powinno być zabawne). Aby lepiej poznać gramatykę, tłumacz zdania, których się uczysz - i tłumacz je dosłownie. Po raz pierwszy znalazłam też informację, że na początku nauki dobrze jest powstrzymać się od mówienia, a jedynie słuchać. Dzięki temu lepiej wyrobimy swój akcent.

Bardzo jednak irytował mnie sposób, w jaki autor podszedł do tematu. Porady przeplatają się z ciągłym zbijaniem walorów poszczególnych metod nauczania. Na mnemotechniki trzeba uważać, bo są krótkotrwałe. Metoda 1000 słów, tych najczęściej używanych, jest właściwie do niczego, bo uczeń nie potrafi ich użyć w kontekście (czy nie lepiej po prostu wzbogacić znajomość słówek wiedzą o gramatyce?). Z każdą stroną irytowałam się coraz bardziej, aż w końcu przyszło to, na co czekałam.

Metoda wypracowana przez autora. Ta, która wydaje się najlepsza przy nauce języków.

Autor podał na tacy przepis dla początkujących w danym języku, ale również średniozaawansowanych i zaawansowanych. Podał kilka dobrych metod i środki do nauki. Okazuje się, że fiszki to jednak ważna rzecz. Jestem pełna podziwu dla osoby, która zna 20 języków i codziennie powtarza każdy z nich, wyobrażacie to sobie? Autor z pewnością wie, o czym mówi, ma ogromną wiedzę i myślę, że jeśli zapragnę wrócić do - jak dotąd bezowocnej - nauki dodatkowego języka obcego, sięgnę raz jeszcze po Sekrety poliglotów. Jakkolwiek ta cieniutka książeczka była irytująca i nie tak przepełniona treścią, jak się spodziewałam, może się okazać, że prezentowana tu metoda ma jakiś sens.